Andrzej Seweryn o roli w filmie Ostatnia rodzina


Jakie były pana pierwsze refleksje po lekturze scenariusza?

Pomyślałem, że to efektowny i wyrazisty materiał. Było w nim dużo humoru. Głębokiej miłości. To dawało nadzieję na wspaniałe spotkanie na planie i w rezultacie na mądry i uczciwy film. Kiedy mówię o efektowności mam na myśli fakt, że historia nie pozostawiała nikogo obojętnym już na etapie lektury. A kiedy mówię o wyrazistości, pragnę podkreślić wyrazistość postaci.

OstatniaRodzina 02 foto Hubert Komerski1

Tylko wielcy twórcy potrafią tworzyć takie materiały. Dla aktora to szczególnie ważne, bo dzięki temu jest mu bliżej do postaci. Potrafi ją później lepiej, mocniej zagrać. Oczywiście, zdarza się, że buduje się wspaniałe role na podstawie średniego tekstu, wtedy jednak nie ma tej przyjemności, nie odczuwa się swojej postaci tak intensywnie. I ileż męki się przeżywa.  

 

Podstawą Waszych przygotowań był nie tylko scenariusz, ale też, a może przede wszystkim, ogromne zbiory materiałów archiwalnych, nagrań, wywiadów, tekstów, przekazów ustnych. Były też spotkania z ludźmi, którzy znali Beksińskich.

Nie wiedziałem zbyt wiele o życiu Beksińskich przed przystąpieniem do prac przygotowawczych. Miałem w pamięci kilka obrazów Zdzisława Beksińskiego. Na szczęście dane mi było spotkać, rozmawiać i pracować z ludźmi, których wiedza na temat jego rodziny jest wielka – Jan P. Matuszyński, reżyser naszego filmu, Robert Bolesto, autor scenariusza, no i dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku Wiesław Banach. Oni wiedzieli wszystko o opowiadanej przez nas historii, także dzięki nim dzisiaj mogę powiedzieć, że i ja wiem więcej niż większość moich rodaków. Ale czy wszystko?  Dowiedziałem się wiele o życiu Zdzisława Beksińskiego, o jego rodzinie, przyjaciołach, a i tak ten człowiek pozostał dla mnie wielką tajemnicą. Po wszystkim z czym się zmierzyłem, co przeczytałem i usłyszałem, za każdym razem, gdy wchodziłem na plan, niosłem ze sobą również pewną tajemnicę o tym człowieku.      I chcąc ją zgłębiać wiedziałem, że tego nie potrafię. Czy możemy przeniknąć ludzką naturę? Na podstawie materiałów archiwalnych, przekazów, wywiadów? Badań lekarskich lub testów? To złudzenie. Ludzka natura pozostaje niezgłębiona. Jest tajemnicą.

 

Mimo wszystko stawiał pan sobie pytania dotyczące motywacji Beksińskiego?

Stawiałem, ale też miałem w sobie zgodę, żeby nie wszystko wiedzieć. Zdaję sobie bowiem dzisiaj sprawę, że wiedza aktora nie musi iść w parze z jego sztuką, że nie jest gwarancją jakości artystycznej. Weźmy na przykład relacje ojca i syna. Czy Tomek miał kompleks ojca? Czy bardziej kształtowała go rzeczywistość, w której przyszło mu żyć? A może za te dramatyczne relacje odpowiadają rodzice? Wszystko może być po części prawdą. Na pewno nie robiliśmy tego filmu, by rozstrzygać te kwestie i przeprowadzić uniwersytecki wykład o naszych bohaterach. Staraliśmy się oczywiście pokazać prawdę o nich, doszperać się do czegoś ważnego, ale tego nie wyjaśniać. Czy my sami o sobie wiemy wszystko? Czy nie oszukujemy siebie samych? Czy sami siebie nie zaskakujemy? Czy nasze decyzje zawsze są jasne? Po filmie „Ostatnia Rodzina” pojęcie tajemnicy rozszerzyłbym także na twórczość – nie tylko Zdzisława Beksińskiego, ale też Janka P. Matuszyńskiego. Tak młody człowiek stworzył tak dojrzale dzieło. Jak to wytłumaczyć? Wiem, że niewiele wiem.

OstatniaRodzina 23 foto Hubert Komerski

 

Gdy ma się do czynienia z tak ogromną ilością materiałów archiwalnych, czy nie ma niebezpieczeństwa, że one w pewnym momencie zaczną dominować nad aktorem, nad jego kreacją?

To jest bardzo ciekawa kwestia. W pewnym momencie cały ten bogaty materiał w postaci informacji na temat Beksińskich trzeba było odsunąć na bok. Wcielałem się w Zdzisława Beksińskiego, który żył, niedawno zmarł, pamięć o nim jest świeża – są zdjęcia, nagrania, wywiady, żyją ludzie, którzy go znali. Aktor nie jest robotem, który ma imitować, ale artystą, który nie uniknie filtrowania takiej wiedzy również przez siebie.  

 

Gdy aktor wciela się w prawdziwą postać, czuje większą odpowiedzialność?

Tak. Poczułem ją trzy razy w swoim życiu w ten sposób: jako Jeremi Michał Wiśniowiecki w „Ogniem i Mieczem” Jerzego Hoffmana, następnie, gdy grałem Księdza Prymasa Stefana Wyszyńskiego w filmie „Prymas – trzy lata z tysiąca” Teresy Kotlarczyk, i teraz, w roli Zdzisława Beksińskiego w „Ostatniej Rodzinie” Jana P. Matuszyńskiego.

OstatniaRodzina Seweryn

 

Fiszka filmu:  Ostatnia rodzina

 
Ostatnia rodzina

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , ,

Gatunek: ,

Premiera: 30 Wrzesień 2016
Rok produkcji: 2016
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 1 rok temu.
Publikacja była czytana: 1159  razy.