Anna Dymna o roli w filmie Excentrycy


Excentrycy - Anna Dymna

Bayerowa jest dość ekscentryczną postacią, nie stroni od używek, daleko jej do damy. Nie bała się pani przyjąć takiej propozycji?

To tragiczna postać. Niesie w sobie ogromny dramat człowieka, któremu nagle zawalił się świat. Była damą, właścicielką eleganckiego pensjonatu. Prowadziła światowe, dostatnie życie wśród eleganckich gości, artystów, piła dobre trunki, grała na fortepianie. Komuna zabrała jej wszystko. Bayerowa stacza się zupełnie. Traci sens życia. Ucieka przed upiorami rzeczywistości. Całe dnie leży w barłogu, pije, pali i przeklina los. Jest jak chore, poranione zwierzę, pełna nienawiści, rozpaczy  i beznadziei. To bardzo ostro zarysowana postać. Ryzykowna rola. Czy się bałam? Zawsze mam tysiące wątpliwości i obaw. Starałam się, by ta rola nie była tylko wulgarna i odpychająca. Ale nie wahałam się ani chwili. Pomyślałam, że skoro Janusz Majewski zaproponował mi tę rolę, to widocznie wierzy, że uda mi się to zagrać.

Janusz Majewski to legenda polskiego kina – jak przebiegała współpraca  z panem Januszem na planie?

Znam Janusza niemal całe moje aktorskie życie. Naszą współpracę można teraz żartobliwie zamknąć w kilku słowach: „Od królowej do babci klozetowej”. Rozumiemy się bez zbędnych słów. Janusz jest wrażliwy, delikatny. Gdy obsadza aktora, to obdarza go zaufaniem i życzliwością, która uskrzydla. Rolę proponował mi z pewną obawą. Wzruszył mnie, gdy spytał: „Aniu, czy zgodziłabyś się zagrać starą, grubą, wulgarną babę, która w dodatku zostaje babcią klozetową?”. Ta rola wymaga od aktorki odwagi, pokazania brzydoty przemijania. Dla mnie to wspaniałe wyzwanie. Praca była bardzo intensywna i niełatwa. Swoimi scenami zaczynałam film. Całą rolę zagrałam w trzech pierwszych dniach zdjęciowych. A sceny były dość intensywne, miałam wypalone od papierosów podniebienie, byłam opita płynami udającymi alkohol, wymemłana, zdołowana….  Musiałam przecież budzić w sobie wiele negatywnych emocji. Ale pracowało się wspaniale, a dla takiej sceny w toalecie publicznej warto wiele wytrzymać. Śmieję się, że mam jeszcze jeden zawód.

Co jest według pani największym atutem filmu?

Jest po prostu o czymś.  O tym, co najważniejsze w życiu. O prawdziwej wolności, którą można mieć w sobie zawsze, o pasji, o muzyce, która daje radość i siły nawet w czasach ponurego zniewolenia. Myślę, że ten film niesie prawdy ponadczasowe. Teraz też jest bardzo aktualny. W naszych drapieżnych, nerwowych, chaotycznych czasach spokój i radość można odnaleźć w pasji, w miłości do muzyki, teatru, poezji, przyrody.
Nie chcę i nie wypada mi oceniać filmu. Ogromnym jego atutem jest muzyka, która wpada w ucho, uspokaja, rozjaśnia. Wiele godzin po projekcji nie opuszczały mnie te magiczne melodie.

„Excentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy” – czym są dla pani podtytuł filmu i słowa piosenki „On the Sunny Side of The Street”, do których nawiązuje?

To jest motto mojego życia. Tak byłam wychowywana. Nauczyłam się kiedyś zachwycać światem, ludźmi, uśmiechać się nawet w pochmurne dni i stawać zawsze po słonecznej stronie ulicy, a jeśli takowej chwilowo nie ma i wokół jest ciemno, to sama zapalam w sobie  małe światełka. Nauczyłam się tego w najgorszych momentach życia. Udaje mi się to, bo wszystko w życiu robię z pasją, mam w sobie swoją muzykę, która zabija wszelkie upiory smutku, żalu, nienawiści,  a najważniejsze, że moja praca, mimo że momentami bardzo ciężka, jest właśnie moją słoneczną stroną drogi. Jestem więc szczęśliwym człowiekiem pomimo wielu tragicznych przeżyć.  Bayerowa też odnalazła swoją słoneczną stronę… Myślę, że po jakimś czasie stała się ekscentryczną i pełną dowcipu królową toalet. 

Film jest pełen kolorów, radości i muzyki. Obiegowa opinia o tamtym okresie w Polsce jest zupełnie inna. Jak pani zapamiętała tamte czasy?

Wtedy miałam kilka lat. Moje dzieciństwo było radosne, pełne miłości, dziecięcych szaleństw, przygód, kolorów, odkryć. Nigdy się nie nudziłam, nie narzekałam… Choć było czasem bardzo biednie. To nie miało żadnego znaczenia. Jakieś pieniądze, materialne rzeczy nie były ważne. Czekoladę jadło się dwa razy w roku . ale jak smakowała! Banana zjadłam pierwszy raz, jak miałam chyba 16 lat. O elastycznych rajstopach nieśmiało marzyłam bardzo, bardzo długi czas i pamiętam wzruszenie, gdy wreszcie dostałam je pod choinkę.  Paliło nam się w rękach, w głowach. Cóż mnie obchodziły jakieś ponure czasy. A potem trafiłam do świata sztuki: teatru, muzyki, poezji, Piwnicy pod Baranami, jazzu. Dzięki temu zawsze byłam wolna  
i wszelkie paranoje komunistycznego świata nigdy nie miały szans zabić we mnie radości. Myślę, że film jest właśnie o tym.

 

Fiszka filmu:  Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

 
Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 15 Styczeń 2016
Rok produkcji: 2015
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: , , ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 384  razy.