Ben Kingsley o Medicusie


Dlaczego przyjął Pan rolę?

Zawsze zaczyna się od tego, czy mam czas, żeby zagrać w danym filmie. W mojej karierze jest tyle różnych zmiennych, że nie mogę zaangażować się w jakiś projekt, jeśli nie jestem pewien, że będę mógł w nim rzeczywiście wziąć udział. Zdarzyło mi się kręcić cztery filmy w tym samym czasie. Kiedy już wiedziałem, że zagram w tym filmie, zacząłem interesować się tą opowieścią oraz Ibn Siną. Przekonałem się, że był to wspaniały człowiek, który kochał życie, zacząłem doceniać jego inteligencję, wieczną ciekawość, samoświadomość oraz potrzebę wychodzenia poza własne ograniczenia. Znalazłem kilka jego wypowiedzi, które znakomicie oddają to, kim był. Powiedział, na przykład: „Wolałbym żyć krótko i intensywnie, niż długo i w ograniczeniu”. Pomyślałem sobie po przeczytaniu tych słów, że to coś, co chciałbym przekazać widzom. Zagrałem w 17 z 27 sztuk napisanych przez Szekspira, uwielbiam więc historie o czystych intencjach, które można opowiadać na różne sposoby, które podejmują się zgłębiania meandrów ludzkiej natury. Wiele dzisiejszych filmów to śmieci, w których nie ma żadnej prawdy, żadnej zmysłowości, żadnego przesłania. Staram się wynajdywać scenariusze, które mają w sobie pewną uniwersalność. „Medicus” to film o ciekawości tkwiącej w ludzkiej duszy. Postać taka jak Ibn Sina jest bardzo inspirująca, bo on nie zamierza stawać się ofiarą, bierze sprawy we własne ręce. Mogłem skorzystać w tej roli z własnej wyobraźni. To film o potrzebie ciekawości, która sprawia, że świat staje cię lepszym miejscem.

 

Ibn Sina - Sir Ben Kingsley

Ibn Sina – Sir Ben Kingsley

Fabuła „Medicusa”

Dzisiaj robimy wszystko, by zapomnieć o wszelkich dramatach i tragediach. Chcemy filmów, które będą nas pocieszały i wprawiały w dobry nastrój. Ale takie rzeczy nie wpłyną na twoją podświadomość, nie zapiszą się w twojej duszy. Punktem wyjściowym jest w tym filmie śmierć matki głównego bohatera. Jako artysta nie chciałbym wyrzucać takiej sceny ze swojego filmu, bo to smutna chwila. Takie myślenie nosi w sobie oznaki niedojrzałości emocjonalnej i do niczego nie prowadzi. Bez takich depresyjnych fragmentów żadna sztuka Szekspira nie mogłaby zostać opowiedziana. Czuję jako aktor, że publiczność chce zostać poruszona, za to płacą grube pieniądze. Tak więc ten młody człowiek postanawia, że wypełni pustkę po śmierci matki, dowiadując się, dlaczego tak naprawdę zmarła. Dojrzałość wymaga odwagi i wrażliwości, a film musi to przekazywać, pozostawiać w głowie i sercu widza pewne idee i koncepcje, zmuszać do refleksji. Nie puszymy się, że nakręciliśmy „film z ważnym przesłaniem”, chcieliśmy po prostu opowiedzieć piękną historię, która będzie miała jakiś większy sens.

 

Jak wyglądało życie ówczesnych medyków?

Uważam, że my, Europejczycy, wykazujemy się wielkim egocentryzmem oraz ignorancją, kiedy nazywany tamten okres „Wiekami Ciemnymi”, ponieważ tuż za rogiem inna cywilizacja przechodziła właśnie swoją złotą epokę. Wynalazki, które wtedy tam powstały, są używane do dzisiaj – matematyka, język, hieroglify, pismo, muzyka, astrologia, systemy nawigacji… Ludzie byli otwarci na wiedzę, w przeciwieństwie do Europejczyków, którzy potrafili się tylko żalić na swoją sytuację. Krzyżowcy nie chcieli po prostu pozwolić, by inni posiadali coś, czego oni nie mieli, dokonali więc dzieła zniszczenia. To była naprawdę wielka epoka.

 

Relacja Roba i Ibn Siny

Mam nadzieję, że moja rola jest pozbawiona schematyczności, ale uważam, że Rob Cole posiadał w swojej głowie pewien obraz tego człowieka, którego chciał spotkać w rzeczywistości. Chciałem, by mój Ibn Sina był zupełnie inny od wyobrażenia Roba, a jednocześnie zachęcał go do poznania prawdziwego siebie. Mój bohater jest wymagającym nauczycielem, ale posiada poczucie humoru, jest również wrażliwy na poezję, potrafi korzystać z wyobraźni. Chciałem wnieść do historii Roba Cole’a pewną niespodziankę, zamiast dostosowywać się do schematu mędrca, którego spotyka główny bohater. Nie chciałem zanudzać widza tym, co widział już wielokrotnie wcześniej.

 

Co chciałby Pan, żeby widzowie wynieśli z filmu?

Ciężko na to pytanie odpowiedzieć. Moja praca polega na opowiadaniu historii, to takie cudownie proste. Ale każdy z widzów odbierze tę historię inaczej, to jedna ze wspaniałych rzeczy w kinie. Mam nadzieję, że zagrałem moją postać tak, że będzie postrzegana jako „czysta”, że nie popadłem w stereotypowość i że wszyscy nie będą doświadczać jej w taki sam sposób. Mam nadzieję, że wniosłem do filmu pewną oryginalność, pewną niespodziankę, bo tylko wtedy każdy z widzów będzie w stanie się z tym utożsamić. Nie chce nikomu narzucać jakiegokolwiek przesłania, chcę, by widzowie dostali porządną historię i sami ją ocenili.

 

Fiszka filmu:  Medicus

The Physician
 
medicus-2013-niemcy

Reżyseria: 


Obsada:
, , ,

Gatunek: , ,

Premiera: 25 Kwiecień 2014
Rok produkcji: 2013
Kraj: Niemcy


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 4 lata temu.
Publikacja była czytana: 388  razy.