Dawid Ogrodnik o roli w filmie Ostatnia rodzina


Tomasz Beksiński to kolejna mocna rola w Twoim dorobku. Jak się do niej przygotowywałeś?

Próbowałem dotrzeć do każdej informacji związanej z Tomkiem, mając na uwadze przede wszystkim jego korespondencję listowną, którą udało mi się zebrać od jego znajomych i przyjaciół.

OstatniaRodzina 01 foto Hubert Komerski

Przygotowania to przede wszystkim rozmowy z ludźmi,  którzy Tomka znali i zbieranie informacji, niejednokrotnie też i rzeczy, które po nim zostały. Grzegorz Gajewski, Państwo Baryccy oraz reszta kolegów z Sanoka, Tomasz Szwan, którego pomoc i oddanie w hołdzie ku pamięci „Beksy” jest tak ogromne, że żadne słowa nie oddadzą mojej wdzięczności za te wszystkie chwile spędzone na strychu. Pomoc dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku pana Wiesława Banacha, dalej marszanda Dmochowskiego i jego żony. Aneta Awtoniuk oraz Anja Orthodox – tym kobietom w szczególności pragnę podziękować. Gdyby nie one, nie miałbym szansy poznać Tomka z kobiecego punktu widzenia. To podziękowania również dla Trójki Polskiego Radia, a w szczególności dla Rico Jaźwińskiego, który mnie na tzw. „staż” wprowadził i umożliwił nieograniczony dostęp do radia. Nie mogę tutaj nie wspomnieć o realizatorach audycji i innych prowadzących, których wiedza i zaangażowanie nie tylko w kwestii Tomka, ale „świata muzyki w ich ujęciu” wiele mnie nauczyła. Dziękuje Georgowi Śliwie, który w ostatnim momencie przyleciał z Arabii Saudyjskiej i tchnął we mnie mnóstwo inspiracji. Nieocenieni okazali się fani Tomka, dzięki którym miałem dostęp do prawie wszystkich audycji oraz artykułów. Podziękowania również dla pani Grzebałkowskiej za „Beksińskich. Portret podwójny” oraz Wojciecha Tochmana za „Leży we mnie martwy anioł”. Na koniec muszę jeszcze wyrazić podziękowania dla biura produkcyjnego AURUM FILM, czyli ekipy Leszka Bodzaka i Anety Hickinbotham za stworzenie idealnych warunków w procesie kształtowania się ostatecznej formy. I na sam koniec Ewie.

OstatniaRodzina 08 foto Hubert Komerski

 

Konstruując postać tak intensywną trzymałeś się mocno scenariusza, czy raczej zrobiłeś z tekstu mapę, według której się poruszałeś?

Tworząc postać, a właściwie próbując odtworzyć czy powołać do życia ją raz jeszcze, nie konstruowałem jej w oparciu o scenariusz, bo na niewiele by się to zdało, tylko o „doświadczenia” które zawarłem w odpowiedzi na pierwsze pytanie. Dopiero na dużo późniejszym etapie przygotowań robię mapę scenariusza i próbuje się zmierzyć z tym co czuję i wiem, konsultując wszystkie rzeczy z reżyserem, scenarzystą i aktorami.

 

Jak wyglądała praca z reżyserem, który jest debiutantem i który wziął na warsztat bardzo trudny, biograficzny materiał?

Nie patrzyłem na Janka jak na debiutanta, ponieważ on sam się tak nigdy nie określił. Pozwoliło nam to zająć się dużo poważniejszym zagadnieniem, a mianowicie: „Jak stać się rodziną Beksińskich?”. Spotykaliśmy się bardzo często przed filmem omawiając poszczególne sceny, niektóre próbując, i zawsze spotykaliśmy się próbując być rodziną, przekraczając granicę między fikcją a rzeczywistością. Rozmawialiśmy oczywiście też na planie, ale już na innym poziomie komunikowania się ze sobą. Praca z Andrzejem Sewerynem była wyjątkowa. Jego charakter, który wiąże się z perfekcjonizmem w przyłożeniu z moim, sprawił że relacje w przygotowaniach tworzyły nam się trochę samoistnie i bezwiednie. Nakręcaliśmy się permanentnie i nikt nie chciał dać za wygraną co mnie wewnętrznie bardzo cieszyło. Byłem pełen uznania widząc tytaniczną pracę Andrzeja i życzyłbym sobie takiej umiejętności podróży będąc w jego wieku. To zdecydowanie przyjemność absolutna, pomimo wszelkich kłótni, nerwów i problemów. Muszę tutaj wspomnieć o roli reżysera. Jan P. Matuszyński to reżyser pełną gębą, który potrafił nas trzymać razem przy sobie pracując z każdym indywidualnie, a jednak w grupie niełatwej do opanowania. Jest rozwijającym się reżyserem i myślę, że najlepsze dopiero przed nim. Życzyłbym sobie zawsze takich spotkań jak z Janem i takich scenariuszy, jakie pisze Robert Bolesto, którego wiedza i konsultacje własnych doznań zawsze mnie intrygowały.

 

Czy wcielając się w postać prawdziwą, oddając tak mocny, niełatwy życiorys, czuje się większą odpowiedzialność?

Ja nie czuję takiej odpowiedzialności albo się na nią uodporniłem. Raczej jest to czynnik motywujący mnie do jeszcze większej pracy. Są takie projekty filmowe, w które ruszam bez zastanawiania się i oglądania na boki, bo czuję, że muszę je zrobić  i znaleźć coś nieuchwytnego co przeczuwam, że w nich jest. Ten projekt taki dla mnie był.

 

Jesteś ucharakteryzowany na Tomasza Beksińskiego – pragnąłeś w pierwszej kolejności oddać jego emocje, złożoność jego charakteru i osobowości, czy może bardziej zależało ci na tym, by po prostu być jak najbardziej do niego podobnym?

To pytanie w całości sugeruje jakąś kalkulacje i działanie na efekt. Podchodząc do scenariusza nie mam kalkulacji, co do oceny widza – co sobie pomyśli i jak mnie odbierze – to  mnie nie interesuje. Mam konkretne zadanie do wykonania i ono wiązało się z byciem Tomaszem Beksińskim i tylko na tym się skupiłem. Dbam o szczegóły związane z charakteryzacją czy kostiumem, bo to część mojego zadania, ale od tego są wykwalifikowaniu ludzie, świetnie znający się na swoim fachu. Zarówno oni, jak i ja im, towarzyszymy sobie w tym spotkaniu i wzajemnie się uzupełniamy.

 

Będąc w roli, ucharakteryzowany na Tomasza Beksińskiego, patrząc w lustro – kogo widziałeś, co myślałeś?

„Dobry wieczór – wita was Tomasz Beksiński”.

OstatniaRodzina Ogrodnik

 

Fiszka filmu:  Ostatnia rodzina

 
Ostatnia rodzina

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , ,

Gatunek: ,

Premiera: 30 Wrzesień 2016
Rok produkcji: 2016
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: , , ,
Opublikowano 1 rok temu.
Publikacja była czytana: 366  razy.