Kad Merad o Przychodzi facet do lekarza


Od „Jeszcze dalej niż Północ” minęło już sześć lat. Czy możliwość ponownego zagrania z Danym Boonem była jednym z powodów, które zainteresowały cię w projekcie „Przychodzi facet do lekarza”?

Oczywiście, że tak. Myślę, że Dany również podobnie do tego podszedł. Natomiast historia i postaci musiały być oczywiście należycie przygotowane, żeby powstał dobry film. Przed „Przychodzi facet do lekarza” Dany nie napisał scenariusza, w którym moglibyśmy znowu razem zagrać. Czekałem więc na odpowiedni moment, bo to prawda, że nasz duet świetnie się sprawdza na ekranie. Lubimy razem pracować i myślę, że widać to w tym filmie.

 

Jedną z konsekwencji waszego sukcesu są wysokie oczekiwania publiczności w stosunku do „Przychodzi facet do lekarza”. Czy czułeś z tego powodu większą presję?

Po pierwsze, jestem pewien, że spełniamy oczekiwania widzów. A po drugie, kiedy jest się częścią takiego filmu jak „Jeszcze dalej niż Północ” (który zrobił wielką furorę w kinach i o którym ludzie ciągle rozmawiają), a później wraca się z tym samym duetem aktorskim w innym filmie, presja musi się pojawić. Myślę, że widzowie naprawdę czekali na nasz kolejny wspólny projekt… a przynajmniej mam taką nadzieję! Ale to musiało mieć przede wszystkim sens – nie mogliśmy znowu zagrać tych samych ról i powtórzyć sprawdzonego przepisu.

 

Twój bohater, dr Dimitri Zvenka, jest lekarzem internistą Romaina, w którego wciela się Dany Boon. To bardzo wyrozumiały lekarz, ale nawet on jest coraz bardziej zmęczony tym typem pacjenta, który wymaga nieustannej opieki.

Dimitri jest z natury niezwykle miłym człowiekiem. Kiedy zostaje wciągnięty w całą tę historię, nie przestaje mieć pozytywnego nastawienia do świata, chociaż posiada także mniej przyjemne oblicze, które, muszę przyznać, bardzo mi się podoba. W pewnym momencie filmu relacja z Romainem zajmuje tak znaczną część jego życia, że staje się zagrożeniem dla jego małżeństwa. Jak on może coś takiego akceptować? Dlaczego wybiera pacjenta na rzecz swojej żony? Sprytnie napisany scenariusz zawiera odpowiedzi na wszystkie te pytania, przy okazji zarysowując prawdziwą głębię w relacji Dimitriego i Romaina.

 

Łączy cię coś z Dimitrim?

Tak, też posiadam takie oblicze „miłego gościa”, ale lepiej mnie za bardzo nie naciskać. Podobnie jak Dimitri, zawsze kieruję się emocjami oraz lojalnością. No i oczywiście obaj mamy brody.

 

Miałeś „przyjaciół”, którzy byli tak natarczywi jak Romain?

Nie. To mało praktyczne w życiu. Nie można pozwolić, by tacy ludzie stawali się częścią twojego życia. Za bardzo lubię moich przyjaciół i zbyt cenię ich towarzystwo, żeby męczyć się z takimi facetami jak Romain.

 

W jaki sposób stworzyłeś postać Dimitriego? Z czego korzystałeś poza scenariuszem?

Tak się składa, że mam kilka swoich „technik”, ale z zasady zawsze próbuję czerpać inspirację od ludzi, których osobiście znam w życiu. Często jest to mój starszy brat. Karim to osoba podchodząca do ludzi z dystansem, człowiek o łagodnym usposobieniu, twardo stąpający po ziemi. Pochodzi z klasy średniej, mieszka na przedmieściach. Nie muszę natomiast siedzieć godzinami z lekarzem, żeby zagrać lekarza w jakimś filmie. W ostatecznym rozrachunku to reżyser decyduje o osobowości postaci, które gramy jako aktorzy.

 

„Przychodzi facet do lekarza” to projekt ciekawy z co najmniej kilku powodów. Jest to wprawdzie komedia wywołująca gromki śmiech, jednakże film podejmuje także ważne tematy jak przyjaźń, rodzina oraz, co oczywiste, hipochondria, która jest poważną chorobą.

Należy w tym kontekście zrozumieć jedną rzecz – otóż Dany cierpi na dość mocne objawy hipochondrii i chciał nakręcić film o tej patologicznej obsesji. Jest również osobą, która w prawdziwym życiu kładzie duży nacisk na przyjaźń. Jest niezwykle lojalny wobec swych przyjaciół z dzieciństwa, a co tu dopiero mówić o rodzinie. Poza głównymi wątkami film podejmuje takie tematy jak społeczne wykluczenie czy rasizm, podnosząc problem nielegalnych imigrantów. To wszystko dla Dany’ego ważne kwestie. Kiedy czytałem scenariusz, poczułem się podobnie jak przy czytaniu tekstu do „Jeszcze dalej niż Północ” – dużo się śmiałem, ale jednocześnie rozumiałem, że to bardzo życiowa opowieść. W gruncie rzeczy zawsze uważałem, że każdy film nakręcony przez Dany’ego jest w taki czy inny sposób bardzo osobistym wyznaniem.

 

Sposób, w jaki Dany Boon reżyseruje cię w tym filmie jest doprawdy niesamowity.

Postrzegam siebie jako instrument, którym on dyryguje. Nazywa mnie zresztą swoim Stradivariusem. Uwielbiam być przez niego reżyserowany, ponieważ on doskonale zna zarówno mój potencjał, jak i pewne ograniczenia. Długo wspólnie pracujemy nad rozwojem postaci, a kiedy występujemy razem w jakiejś scenie to mam nadzieję, że czuć na ekranie naszą wielką przyjaźń. Dany jest bardzo precyzyjnym reżyserem, lubię z nim pracować i eksperymentować. Na planie „Przychodzi facet do lekarza” stał się wreszcie pełnoprawnym, pewnym siebie reżyserem filmowym. Wszyscy aktorzy zostali świetnie poprowadzeni, ponieważ on zawsze był na miejscu i jeśli ktoś się nawet trochę zagubił, to od razu reagował na taką sytuację, pomagając obrać takiej osobie odpowiedni kierunek. Dany łączy w sobie humor i szczerość.

 

Czuć to w relacji Romaina i Anny, twojej filmowej siostry, w którą wciela się Alice Pol. Cała historia ma w sobie coś wodewilowego, ale ani przez chwilę nie staje się wulgarna.

Uwielbiam scenę, w której mój bohater zjawia się pod jej domem i zauważa, że Romain ukrywa się w samej bieliźnie za oknem. Świetnie napisana i przezabawna scena w scenariuszu, którą jednakowoż ciężko było nakręcić. Kiedy ma się do czynienia z tak dowcipnym momentem, trzeba wszystko idealnie odegrać, aby wygrać jego komediowość. Musieliśmy „grać na śmiech”, ale jednocześnie pokazać, że Dimitri nie chce, żeby Anna spotykała się z tym facetem.

 

Alice Pol oraz Judith El Zein stanowią filary tego filmu.

Dla mnie Alice Pol jest rewelacją tego filmu. Nie znałem jej wcześniej, a kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy, była maksymalnie nieśmiałą dziewczyną, która przyszła na pierwsze czytanie scenariusza, zanim jeszcze wiedziała, że na pewno wystąpi w filmie. To świadczy o tym, że Dany to fantastyczny gość. Teraz już wiem, że chciał podzielić się z nami swoim odkryciem z planu „Wyszłam za mąż, zaraz wracam”. Był przekonany, że nie trzeba do każdej roli upychać gwiazd i znanych nazwisk. Świeżość i urok Alice były widoczne od samego początku. A ta dziewczyna jest również niesamowicie zabawna. Judith sam obsadziłem w moim reżyserskim debiucie, piszemy również obecnie scenariusz. Choć Judith nie ma zbyt wiele czasu ekranowego, jej postać, Norah, wnosi do filmu niezwykłą komediową szczerość, w szczególności gdy sugeruje, że Dimitri może mieć romans ze swoim ekscentrycznym pacjentem. Te dwie aktorki wnoszą do filmu wiele ciepła.

 

Jak już wspomniałeś, poza twoim duetem z Danym Boonem, film może poszczycić się naprawdę utalentowaną obsadą. Na ekranie wyglądacie tak, jakbyście byli aktorską trupą. Czy tak czuliście się na planie?

Dany ma prawdziwy talent do przyjmowania na siebie roli przywódcy i inspirowania wszystkich dookoła. Jest także bardzo lojalny w stosunku do aktorów, często zatrudniając tych samych, nawet do małych ról – przykładowo, w „Przychodzi facet do lekarza” występują w epizodach znani z jego innych filmów Guy Lecluyse i Bruno Lochet. W ten sposób na planie tworzy się fajna atmosfera, ponieważ wszyscy się znają i wzajemnie szanują.

 

„Przychodzi facet do lekarza” wchodzi do kin w 2014 roku, który jest dla ciebie przełomowy – kończysz 50 lat. Co możesz powiedzieć o tym półwieczu, w szczególności w kontekście ludzi, których poznałeś w trakcie swojej kariery filmowej?

Szczerze mówiąc, staram się nie oglądać za siebie i nie patrzeć w przeszłość. A przynajmniej jeszcze nie teraz! Wszystko, czego doświadczyłem w branży filmowej, ale także w teatrze i telewizji… starałem się zawsze z tego cieszyć. Próbuje być jeszcze lepszy, nigdy nie myślę: „wystarczy tego – udowodniłem, co miałem udowodnić”. Nie jestem jeszcze również aż tak starym aktorem, żeby wpadać w ekstazę przy wszystkim, co robię. Zrobiłem w życiu wiele, wiele rzeczy i miałem naprawdę dużo szczęścia. Spotkałem na swojej drodze mnóstwo świetnych ludzi, niezależnie od tego, czy moje filmy były odbierane dobrze czy źle. Jeśli coś się okazuje klapą, biorę na siebie część odpowiedzialności. To półwiecze, o którym mówisz, było dla mnie bardzo dobre. Jestem jak gumowa opaska, która ciągle, od lat 80. zeszłego wieku, się rozszerza. Mam jednak oczy szeroko otwarte i staram się stąpać mocno po ziemi. Kiedy słyszę, że się wcale nie zmieniłem, traktuję to jak największy komplement.

 

Fiszka filmu:  Przychodzi facet do lekarza

Supercondriaque
 
przychodzi-facet-do-lekarza-2014

Reżyseria: 


Obsada:
, , ,

Gatunek:

Premiera: 11 Lipiec 2014
Rok produkcji: 2014
Kraj: Belgia, Francja


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 3 lata temu.
Publikacja była czytana: 321  razy.