Maciej Stuhr o roli w filmie Excentrycy


Excentrycy

Na ekranie obserwujemy, jak gra Pan na puzonie i przewodzi swojej orkiestrze. Jak przygotowywał się pan do tej roli? 

Nie będę bardzo daleki od prawdy, jeśli powiem, że przygotowywałem się osiem lat – tyle bowiem trwała moja edukacja muzyczna. Grałem co prawda na fortepianie,  a nie na puzonie, ale bez tej szkoły trudno byłoby zagrać Fabiana – świetnego jazzmana. To była dość trudna praca. Cała ekipa po zdjęciach szła do łóżek, a ja do pierwszej, drugiej ćwiczyłem grę na puzonie i dyrygowanie big-bandem. Ale była to też olbrzymia frajda! Zwłaszcza stanie naprzeciwko big-bandu. Nawet więcej niż frajda – spełnienie moich muzycznych marzeń. Do tego nauka tańca i śpiewu. Było, co robić! 

Jak przebiegała pana współpraca z reżyserem Januszem Majewskim? 

Mimo różnicy wieku odnalazłem w panu Januszu wiele wspólnych cech. Nie mówiąc już o tym, że bardzo zabawnie się nasze losy ze sobą splatają. Te same szkoły, podobne adresy… Okazało się, że trochę podążam w życiu jego śladem. Mamy też dość podobną filozofię życiową i poczucie humoru. Ja też uważam, że w życiu warto iść po słonecznej stronie ulicy! 

Akcja filmu toczy się na przełomie lat 50. i 60. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy pana na ekranie w takiej konwencji. Jak czuł się pan w tej roli? 

Najbardziej podobało mi się to, że mój bohater przyjeżdża z Anglii i jest tamtejszych stylem przesiąknięty. Świetnie ubrany, z angielskimi manierami. No i do tego ten czerwony kabriolet!

Excentrycy

Na tle tych siermiężnych czasów Fabian jest rzeczywiście ekscentrykiem – choć dziś powiedzielibyśmy, że jest niezwykle statecznym dżentelmenem. 

Postać Fabiana jest bardzo barwna. Opętany muzyką jazzową próbuje przenieść to, czego zasmakował w Anglii, do Polski podnoszącej się z lat wojennych. Czy przygotowując się do tej roli, wzorował się pan na kimś?

Muszę powiedzieć, że podczas zdjęć bardzo często wspominałem mojego dziadka. On w tamtych czasach miał tyle lat, co Fabian, czyli tyle, ile ja teraz. Bardzo podobnie się ubierał (zresztą do końca życia) i był w podobny sposób powściągliwy. 

W filmie partneruje panu plejada najlepszych polskich aktorów. Jak wyglądała atmosfera na planie? 

Cóż to za przyjemność spotykać w pracy takich aktorów! Podpatrywać pracę Wojciecha Pszoniaka. Partnerować Annie Dymnej. Słuchać anegdot Wiktora Zborowskiego czy tworzyć parę z piękną Natalią Rybicką. To wartość dodana tej pracy.

 

„Excentrycy” to też film o miłości, i to na wielu płaszczyznach. Jak wygląda ten wątek z perspektywy pana postaci?

Fabian nie jest obojętny na wdzięki pięknych pań. Jak mawiał Przybora,  jest starym, nieprzejednanym heteroseksualistą. Historia „Excentryków” to historia wielkiego romansu – bez tego Fabian byłby tylko grajkiem. Dzięki miłości jest nie tylko muzykantem. Staje się artystą. Z perspektywy mojej postaci zauważyłem, że Fabian w obecności wybranki swojego serca – Modesty – zdecydowanie zaczyna dużo więcej gadać. Jak tylko widziałem, że w planie pracy jest scena Fabiana z Modestą – wiedziałem, że będzie dużo tekstu do nauki. W obecności innych osób Fabian jest raczej słuchaczem.

„Excentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy” – czym jest dla pana podtytuł filmu i słowa piosenki „On the Sunny Side of the Street”? 

Lata 50. to prawdopodobnie nie była zbyt wesoła epoka. Jednak i w tamtych czasach żyli ludzie, którzy się kochali, bawili, śpiewali i się śmiali. Iść słoneczną stroną ulicy – to wspaniałe motto na życie. Staram się być ambasadorem tej idei.

 

 

Fiszka filmu:  Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

 
Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 15 Styczeń 2016
Rok produkcji: 2015
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: , ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 334  razy.