Siedmiu wspaniałych… aktorów


„Siedmiu samurajów” („Shichinin no samurai”, 1954, dwie nominacje do Oscara), arcydzieło Akiry Kurosawy, to opowieść o siedmiu roninach, którzy bronią biednej wioski przed najazdem bezwzględnych, ogałacających ją regularnie z plonów bandytów. W pamięć zapadła widzom zwłaszcza imponująca finałowa walka w deszczu i wspaniałe role, m.in. Toshiro Mifune i Takashi Shimury. 

W 1960 powstał westernowy, przeniesiony w realia amerykańsko-meksykańskiego pogranicza, remake tego filmu – „Siedmiu wspaniałych” („The Magnificent Seven”), podpisany przez doświadczonego Johna Sturgesa („Ostatni pociąg z Gun Hill”), z Yulem Brynnerem i Stevem McQueenem w rolach głównych. Choć początkowo nie odniósł wielkiego sukcesu w USA, a triumfy święcił raczej w Europie, stał się przepustką do sławy dla wielu aktorów, takich jak James Coburn czy Charles Bronson. Główny motyw muzyczny filmu, autorstwa Elmera Bernsteina, znał wówczas chyba każdy. Film jest uznawany za kluczowy w ewolucji westernu w latach 60.

Film doczekał się trzech niezbyt udanych kontynuacji (1966, 1969, 1972) i średnio udanego serialu telewizyjnego (1998) z Michaelem Biehnem w roli głównej. Szefowie studia MGM doszli już kilka lat temu do wniosku, że czas opowiedzieć tę historię na nowo, nie trzymając się jednak ściśle oryginałów.

Bohaterowie nowej wersji

 

Sam Chisolm

Przywódca grupy najemników walczących w słusznej sprawie. – Jest czarnym na Zachodzie, czarnym, który występuje z pozycji władzy i ma uprawnienia do ścigania przestępców w dziesięciu stanach – opowiadał Denzel Washington. – Jest nieustraszony, jest samotnikiem, doskonale posługuje się bronią, ale to nie blagier, który robi coś, by się popisać. Jest honorowy i niespecjalnie przepada za towarzystwem innych. Fuqua dodawał: – Zrobiliśmy spory research – podobni ludzie rzeczywiście istnieli na Zachodzie. Dla Chisolma dostarczyć przestępców żywych czy martwych przed oblicze sędziego to właściwie żadna różnica. Do czasu, gdy spotka naszą bohaterkę, Emmę Cullen, graną przez Haley Bennett, i zdecyduje się jej pomóc, pogrążony jest w chłodzie i mroku. Washington uzupełniał: – Myślę, że ta jego chęć karania przestępców wynika po części z pragnienia zemsty za śmierć własnej rodziny. Wiem, że będą mnie porównywać z Takashi Shimurą i Yulem Brynnerem. Nigdy nie widziałem „Siedmiu wspaniałych”, nie wiem co oznacza słowo „kultowy”, ja po prostu czytam scenariusz i staram się jak najlepiej zrozumieć opisaną w nim postać. Hawke komentował: – Denzel to wybitny aktor i zarazem gwiazdor o wielkiej charyzmie. Podziwiałem go w „Juliuszu Cezarze”, nauczyłem się się wiele, grając u jego boku w „Dniu próby”. Moim zdaniem był idealny do tej roli.

 

Faraday

Ma w sobie coś lisiego, coś z uroczego oszusta. To hazardzista, uwielbia grę, kobiety, whisky, dobre cygara, ale jest śmiertelnie niebezpieczny – opowiadał o swej postaci Chris Pratt. – Także dlatego, że zachowuje w najniebezpieczniejszych sytuacjach chłodną głowę. To czyni go wydajnym w zabijaniu. Myślę, że fakt, iż każdy z bohaterów był przynajmniej przez pewien czas zabójcą, łączy ich w jakiś sposób. Faraday zabijał i nie robiło to na nim większego wrażenia. Chyba dlatego, że był przekonany, że jest po prostu zły i pogodził się z tym. Ale teraz pojawiają się wątpliwości. Może, jeśli jestem w stanie się poświęcić, to jednak nie byłem do końca zły. Tak zapewne myśli. Pojawia się też uczucie, którego nigdy do tej pory nie doświadczył – czuje radość, że może walczyć, pomóc innym ludziom. Fuqua odnotował: – Prawdziwy Chris jest inny, zabawny, czarujący, bardzo po amerykańsku pozytywnie nastawiony do świata. Pomyślałem, że choć to inna postać niż grana przez Steve’a McQueena u Sturgesa, to powinna mieć podobą charyzmę.

 

Goodnight Robicheaux 

– Ethan bardzo chciał zagrać w tym filmie – opowiadał reżyser. – Pragnął znowu pracować z Denzelem. Po pokazie „Bez litości” złapał mnie za marynarkę i powiedział, że jeśli rzeczywiście robimy „Siedmiu wspaniałych”, to on w ciemno przyjmie każdą rolę. Ethan Hawke tak charakteryzował swego bohatera: – To prawdziwa zagubiona dusza. Po wojnie secesyjnej prawdopodobnie nigdy nie wrócił do domu, tylko włóczy się po Zachodzie. Lekceważy kwestie życia i śmierci. Myślę, że wskutek wojennych przeżyć cierpi na coś w rodzaju stresu pourazowego. Był strzelcem wyborowym, zabijał ludzi jak muchy. Producent Black potwierdzał słowa aktora: – Tak właśnie myśleliśmy o tej postaci, tak ją nakreślili scenarzyści. Opisywali stres pourazowy, choć to pojęcie wówczas nie istniało, ale zjawisko – tak.  Aktor komentował: – Goodnight bardzo szanuje Chisolma i jego przyjaźń. Widzi w nim być może lepszą część samego siebie, część, którą dawno utracił. Paradoksem jest, że jego najlepszy przyjaciel to czarnoskóry przedstawiciel prawa, a on przecież był zabójcą podczas wojny secesyjnej. Ale i inni bohaterowie powinni się teoretycznie nienawidzić, a ze sobą współpracują.

 

Jack Horne  

Człowiek gór o wyglądzie niedźwiedzia i niebezpieczny jak rozjuszony niedźwiedź. – Miałem tym razem mnóstwo fizycznej pracy do wykonania – opowiadał Vincent D’Onofrio, wszechstronny, niezwykle ceniony przez kolegów aktor. – Tomahawaki, noże, długa myśliwska strzelba wszystkim tym musiałem się sprawnie posługiwać. Nie było mowy o prostym „wyciągnij broń i strzelaj”. Miałem za zadanie biegać i łamać ludziom karki, patroszyć przeciwników. Fuqua był pełen podziwu dla D’Onofrio: – To aktor mający moc i bardzo silną osobowość. Stał się na planie mentorem i przywódcą dla młodych kolegów. Denzel był drugim liderem – on z kolei wpływa na ludzi swym cichym, ale silnym autorytetem; myślę, że podpatrzył to u Nelsona Mandeli.

 

Billy Rocks

Przyjaciel Robicheaux, jego powiernik, mistrz walki na noże. Zagrał go koreański gwiazdor Byung-hun Lee („Dobry, zły i zakręcony”, „Przychodzę z deszczem” Tran Anh Hunga, „Słodko-gorzkie życie”). Byłem  jego wielkim fanem, myślałem o remake’u „Słodko- gorzkiego życia”. Szczerze mówiąc, nie poznałem w pierwszej chwili BH podczas przesłuchania. Ale był tak świetny, że dostał angaż, a ja już po chwili wiedziałem, kto to jest i nie kryłem, że należę do wielbicieli jego talentu – zdradzał reżyser. – Ma cichą charyzmę i świetnie posługuje się nożami.

 

Vasquez

Meksykanina, przestępcę i zabójcę ściganego przez Chisolma, zwerbowanego w końcu do obrony miasta, zagrał meksykański aktor Manuel Garcia-Rulfo (serial „Od zmierzchu do świtu”, „Cake”). Tak mówił o Vasquezie: On uwielbia walkę, śmieje się, strzelając. Birnbaum: – Manuel ma te same ogniki w spojrzeniu co jego bohater; wnosił na plan entuzjazm i żywiołowość.

Czerwone Żniwo

Indianina z plemienia Komanczów, który jako ostatni przyłącza się do siódemki, zagrał autentyczny Indianin, Martin Sensmeier. Bardzo chwalił Fuquę za szacunek dla indiańskiej kultury: W wielu dawnych hollywoodzkich filmach Indian grali biali, najczęściej Włosi. Ciężko się było z nimi identyfikować. Dlaczego się tak głupio zachowują? Dlaczego tak dziwnie krzyczą i są śmiesznie ubrani? Jako dziecko kochałem westerny, ale wolałem bawić się w kowboja. Tym razem, jak zapewniał mnie konsultant do spraw rdzennych Amerykanów, mój bohater rzeczywiście wygląda i zachowuje się jak prawdziwy Komancz.  Producent Black był pełen uznania dla Sensmeira i podkreślał, jak trudną rolę miał on do zagrania: – Zdecydowaliśmy, że tego bohatera charakteryzuje działanie i milczenie, które jest równie ważne jak działanie. Martin potrafił nadać wyraz tej postaci, bez wielu zbędnych słów.

 

Fiszka filmu:  Siedmiu wspaniałych

The Magnificent Seven
 
Siedmiu wspaniałych

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , , , ,

Gatunek:

Premiera: 23 Wrzesień 2016
Rok produkcji: 2016
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat aktora
Słowa kluczowe: , , , , , , , , , , , ,
Opublikowano 1 rok temu.
Publikacja była czytana: 1108  razy.