Produkcja filmu Wołyń


Film był najdroższą, jak do tej pory, produkcją Smarzowskiego, kosztował ok. 19,5 mln złotych. Jego akcja obejmuje pięć wyjątkowo tragicznych lat z historii Wołynia. Kręcono przez 80 dni zdjęciowych w różnych porach roku.

 

Smarzowski, przygotowując się do realizacji i pracując nad scenariuszem, słuchał różnych opinii i miał pewne wątpliwości. Przyznał, że w którymś momencie musiał zrezygnować z konsultacji, by doprowadzić rozpędzoną machinę produkcyjną do końca. – Nie można zatajać prawdy o zbrodni, bo to droga do nowych zbrodni – stwierdził. – Na poruszanie tego tematu nie ma dobrego czasu. Unikanie trudnych tematów nie jest żadnym wyjściem. Ja jestem reżyserem, tylko robię film.

Wolyn-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-It 6403

Wołyńską wieś zagrała wybudowana dekoracja na terenie Muzeum Wsi Lubelskiej, zdjęcia kręcono też w okolicach Kolbuszowej, Sanoka, Rawy Mazowieckiej i Skierniewic, w Kazimierzu Dolnym, na terenie Puszczy Kampinoskiej, w okolicach Bolimowa oraz nad Narwią koło Wizny. Okres zdjęciowy trwał od 19 września 2014 do końca maja 2016 (włącznie z dokrętkami). Na planie pojawiły się setki statystów, grupy rekonstrukcyjne, transportery, czołgi, działa. Było ponad 130 ról aktorskich oraz wiele epizodów; aktorzy mówili w pięciu językach: po ukraińsku, polsku, rosyjsku, niemiecku i w jidisz. 

Wolyn-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-It 6484

Realizacja filmu była skomplikowana, czasem wręcz niebezpieczna i wymagała od ekipy, także aktorów, wielkiego zaangażowania. Arkadiusz Jakubik schudł do roli zazdrosnego i brutalnego Skiby aż 15 kilo. Aktor wspominał, że scena, w której strzela z ciężkiego karabinu maszynowego i w której na odległość metra zbliża się do niego niemiecki czołg, była doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju.

– Ale najbardziej niebezpieczna scena to była walka wręcz na bagnety, a najcięższy fizycznie był dzień, gdy kręciliśmy scenę na bagnach – opowiadał Arkadiusz Jakubik. – Mając piętnaście kilogramów broni i ekwipunku na sobie, zapadaliśmy się w bagnie do pół uda i niemal nie sposób było zrobić następnego kroku.

Jakubik zwracał uwagę na werystyczny styl filmu, wspominał też z podziwem ukraińskich aktorów, którzy jego zdaniem „metodę Stanisławskiego mają w małym  palcu”. W wywiadzie dla „Wprost” aktor stwierdził, że „Smarzowskiemu się nie odmawia. Wojtek robi dziś najlepsze filmy  w Polsce”. Uważa też, że tematu nie należy zamiatać pod dywan, choć ryzyko wykorzystania go przez nacjonalistów jest, niestety, realne. – Musimy się razem z tym rozliczyć i nauczyć z tym żyć. Aktor podkreślał, że podobnie jak w „Domu złym”, miał przed sobą trudne i bardzo obciążające psychicznie zadanie: – Cały czas rozmawiam ze sobą, jestem z postacią, którą gram. Atmosfera „Wołynia” była dla mnie tak ciężka, że ostatniego dnia poprosiłem produkcję o załatwienie mi transportu od razu po zdjęciach. Rano spakowałem się, zabrałem walizkę na plan i gdy padł końcowy klaps, szybko uciekłem, gdzie pieprz rośnie. Nie chciałem mieć z tym światem już nic wspólnego. Bo to świat straszny.

Wolyn-Arkadiusz-Jakubik-jako-Maciej-Skiba-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-it

W pewnym momencie pojawił się pomysł, by połowę filmu zrealizował Smarzowski, połowę – reżyser z Ukrainy. Do tego jednak nie doszło. Nie udało się Smarzowskiemu znaleźć kogoś zbliżonego pokoleniowo i pod względem poglądów estetycznych, kto by chciał i był w stanie udźwignąć temat. Reżyser deklarował, że zrobi film jak najbardziej uczciwie, dociekając złożonych przyczyn rzezi.

U mnie nie ma remisu. Liczby ofiar świadczą wyraźnie o tym, która strona była bardziej pokrzywdzona i która zaczęła. Chcę też opowiedzieć o tym, co działo się wcześniej – akcja zaczyna się w 1939 roku, ale cofam się dalej, by szukać przyczyn – przytaczał jego wypowiedź  Paweł T. Felis w reportażu z planu w „Gazecie Wyborczej”. – Nie cofam się, nie patrzę wstecz, patrzę do przodu. To jest z pewnością najtrudniejszy film, który robiłem. Wynika to z dużej ilości statystów, dużej liczby dni zdjęciowych, z rozrzuconej scenografii, z pracy z dziećmi. Najtrudniejsze było dla mnie, jak przeprowadzić dzieci, małych aktorów, przez tę historię.

Wolyn-Michalina-Labacz-Zosia-fot.-Krzysztof-Wiktor-Film-it

Do kluczowej roli Zosi poszukiwano odtwórczyni podczas castingów, które trwały prawie rok. Michalinę Łabacz wybrano spośród 250 kandydatek. Aktorka przyznała, że jeszcze przed realizacją filmu czytała wiele na temat Wołynia, uczyła się pilnie, jak i inni aktorzy, wołyńskiego dialektu.

Michalina jest zjawiskową, bardzo czujną aktorką, która ma to „coś”, co przykuwa uwagę – twierdził Jakubik. Już po dwóch dniach pracy Jakubik „czuł się rozwalony” intensywnością doznań na planie. – Punktem wyjścia jest tu klasyczny miłosny trójkąt – mówił. – Ale powracało do mnie pytanie, czego trzeba, by ludzie posunęli się do tak nieprawdopodobnego bestialstwa, czy tylko chorej idei czy też jakiegoś impulsu, żeby te złe siły uruchomić. Podkreślał, że temat angażował go osobiście: – Rodzice mojego ojca uciekali ze Lwowa przed Ukraińcami.

Piotr Sobociński junior, który należy do stałej grupy współpracowników reżysera, przyznawał, że tym razem najtrudniejsze były nocne sceny zbiorowe, w których brały udział potężne grupy statystów. Zdjęcia realizowano z wykorzystaniem najnowszych kamer elektronicznych. Na planie pracowały prawie codziennie dwie lub trzy kamery, a zdarzały się dni zdjęciowe, podczas których wykorzystywano nawet pięć kamer. 80 dni zdjęciowych – tyloma dniami na planie nie mógł się pochwalić w ostatnim czasie żaden film, żadna polska superprodukcja, nawet „Bitwa Warszawska 1920”, „Wałęsa”, czy „Miasto 44”. Zdjęcia, które objęły cztery pory roku, realizowane były w następujących etapach: jesień 2014, zima 2015, wiosna 2015, lato 2015 oraz dokrętki na wiosnę 2016 r.

 

Fiszka filmu:  Wołyń

 
Wołyń

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek: ,

Premiera: 07 Październik 2016
Rok produkcji: 2016
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat producenta
Słowa kluczowe: , , , ,
Opublikowano 1 rok temu.
Publikacja była czytana: 2630  razy.