Produkcja „Strategii mistrza”


Frears i Seaward kilka miesięcy wcześniej skończyli prace nad swoim piątym wspólnym projektem, „Tajemnicą Filomeny” i musieli natychmiast rozpocząć zdjęcia do kolejnego filmu. „Musieliśmy brać pod uwagę to, w jaki sposób rozkłada się harmonogram zawodowych kolarzy, bez których nie mogliśmy nakręcić tego filmu”, opowiada producentka. „Sezon kończy się pod koniec września, a ponownie treningi rozpoczynają się gdzieś w drugiej połowie listopada. Musieliśmy wykorzystać to niewielkie okienko”. Ekipa zdjęciowa kręciła również w październiku w Alpach, walcząc z trudnymi warunkami pogodowymi – porywistym wiatrem oraz niepokornym śniegiem. „Akcja Strategii mistrza dzieje się latem, ale musieliśmy jakoś sobie poradzić w sytuacji, której nie mogliśmy zmienić. Co więcej, mogliśmy sobie pozwolić tylko na dziesięć dni zdjęć w Alpach, więc musieliśmy w pełni wykorzystać to okienko”. Frears i jego ekipa obserwowali w 2013 etap Tour de France w Mont Ventoux, nagrywając najważniejsze chwile wyścigu i zbierając mnóstwo pożytecznych informacji na temat całego wydarzenia. „Skala tej sportowej imprezy jest niewiarygodna”, zachwyca się Seaward. „Tego nie da się opisać ani wyobrazić, relacja telewizyjna nigdy nie będzie w stanie oddać tych emocji”.

fotos z filmu Strategia mistrza

Bevan zaprosił także do współpracy producentkę Kate Solomon, która pracowała z Working Title przy takich filmach jak „Lot 93” Paula Greengrassa i jest znana ze swojego zaangażowania w produkcje oparte na faktach. „Spotkała się z każdym, kto miał cokolwiek wspólnego z oszustwami w świecie kolarstwa oraz aferą dopingową. Dzięki niej mogliśmy zbliżyć nasz fabularny film jeszcze bardziej do rzeczywistości”, opowiada Bevan. Dla Frearsa nie był to łatwy projekt. „Uczyłem się na bieżąco, bo nie wiedziałem o kolarstwie dosłownie nic. Ani o Lansie. Musiałem wszystkiego się dowiedzieć!”, mówi reżyser, który czuł na sobie presję otoczenia, żeby opowiedzieć tę historię dobrze i z szacunkiem dla wszelkich detali. Wkrótce po rozpoczęciu procesu produkcji wszyscy zaczęli jednak Frearsowi zazdrościć grupy profesjonalistów, którymi się otoczył. „W pewnym momencie David Walsh powiedział mi, że zgłębiliśmy całą sprawę o wiele bardziej niż on. I miał rację, bo ja miałem osobiście okazję uczestniczyć w Tour de France jako gość, co oznacza, że dostałem dostęp do tego świata, o którym dziennikarze mogli tylko pomarzyć. Siedziałem w samochodzie podążającym za grupką kolarzy, która odłączyła się od peletonu i jechała po zwycięstwo. I tak dalej. Dziennikarze mnie znienawidzili!”.

 

fotos z filmu Strategia mistrza

UCI, instytucja odpowiedzialna za organizację Tour de France dała Frearsowi i jego ekipie dostęp do praktycznie wszystkiego, czego tylko potrzebowali. „Zobaczyłem na własne oczy całe to szaleństwo, które rozgrywa się wokół kolarzy. Oni są jak ludzie w bańkach mydlanych, którzy robią swoje i pędzą do przodu, ale za nimi panuje chaos związany z organizacją tak międzynarodowych zawodów. Człowiek zaczyna sobie w takich chwilach uświadamiać, że to wszystko przypomina ogromny cyrk”, wyjaśnia Frears. David Walsh z kolei przyznaje, że nie obawiał się o to, że producenci lub reżyser w jakiś sposób wypaczą opowiadaną historię. „Filmy sportowe mnie przeważnie zawodzą. Zawsze wyglądają tak, jakby były robione przez ludzi, którzy nie tylko nie rozumieją danego sportu, ale czasami po prostu nie chcą dobrze go ukazać, bo im to nie pasuje do ogólnej koncepcji”, dodaje David Walsh. „Strategia mistrza jest zupełnie inna. To, co zobaczycie na ekranie, to wiarygodny portret kolarskiego świata. Gdy będziecie oglądali peleton w ruchu, to co się tam dzieje, możecie być pewni, że tak to wygląda również w rzeczywistości. Byłem z tego niezwykle zadowolony, nie tylko jako dziennikarz, ale także jako widz. Ta historia musiała zostać przedstawiona realistycznie, w innym wypadku film nie miałby sensu”.

 

Czoło peletonu

Bevan od samego początku chciał wraz z Millarem osiągnąć na ekranie jak największy realizm, więc również nacisk położono na autentyzm doświadczeń. „W telewizji nie czuć tak bardzo prędkości, z którą ci faceci jadą na swoich specjalnie zaprojektowanych rowerach – to było jedno z naszych największych wyzwań, pokazać tę prędkość na ekranie, żeby widzowie ją poczuli, żeby zrozumieli, że to nie polega tylko na pedałowaniu pod górkę i z górki”. Millar wspomina, że przebywając wraz z Frearsem, Seaward i resztą ekipy w 2013 roku w Alpach, czuł się przytłoczony skalą całego projektu. „Zapytałem Stephena, w jaki sposób wyobraża sobie oddanie atmosfery Tour de France, bo to przecież gigantyczne międzynarodowe wydarzenie. A on odpowiedział, żebym dał mu trochę czasu na znalezienie rozwiązań do różnego rodzaju problemów. I tak właśnie zrobił”, opowiada Millar, który twierdzi, że jego zdaniem Frears i producenci z Working Title wykazali się wielką odwagą. „Jednym z powodów, dla których nie było jeszcze tak wielkiej produkcji o świecie zawodowego kolarstwa, jest to, że nikt nie chciał podjąć się wcześniej tak ogromnego wyzwania. Oni to zrobili z uśmiechem na ustach!”

Bevan pragnął również ukazać fizyczne trudy związane z kolarstwem wyczynowym, a w rezultacie „przybliżyć” widza do jadącego zawodnika. Jemu i Frearsowi pomógł w tym autor zdjęć Danny Cohen, który był przez wiele lat osobiście związany z tym sportem. „Możliwość uczestniczenia w tym projekcie była dla mnie czymś niezwykłym, ponieważ w latach 80. sam byłem kolarzem i jeździłem po różnych imprezach związanych z tym dość hermetycznym wówczas środowiskiem. Znałem także opowiadaną historię na wylot. Wiedziałem, kim są jej główni bohaterowie i widziałem, w jaki sposób wszystko rozegrało się w rzeczywistości”, mówi Cohen. I wyjaśnia, że filmowcy chcieli ożywić wizualnie dość nieciekawie wyglądające miejsca oraz opowiedzieć całą historię, w jak najbardziej ekscytującej formie. „Jak uświadomić publiczności, jak to jest jechać na małym rowerze z tak wielką szybkością? Telewidzowie są przyzwyczajeni do tradycyjnego sposobu filmowania – z kamer na motocyklach lub zamocowanych na helikopterze. Ludzie rozpoznają także język wizualny stosowany w produkcjach opowiadających o Tour de France. Nam zależało na znalezieniu innych środków wizualnych, dzięki którym całość stałaby się naprawdę ekscytująca”.

Millar podkreśla, że ekipa „Strategii mistrza” starała się uciec jak najdalej od stylu telewizyjnych relacji z wyścigu. „To zawsze wygląda tak, jakby ktoś z zewnątrz obserwował Tour de France. I to ze sporego dystansu. Chcieliśmy, żeby nasze kamery znajdowały się bliżej kolarzy i ukazywały to wydarzenie z nieistniejącej wcześniej perspektywy. Nie było łatwo, dla ekipy oznaczało to wiele tygodni ciężkiej pracy i rozwiązywania skomplikowanych problemów technicznych, ale sądzę, że widzowie to docenią”, opowiada Millar. A Cohen dodaje: „Uważam, że w filmach należy wykorzystywać każdą możliwość do wprowadzenia ruchu. Co można zrobić w przypadku sceny dialogowej między dwiema osobami w pokoju hotelowym? Niewiele. Natomiast rozmowa między dwójką ludzi na rowerach, jadących kilkadziesiąt kilometrów na godzinę zapewnia o wiele więcej możliwości. Największą zabawą przy tym projekcie było łączenie standardowych wyborów wizualnych z różnymi niespotykanymi pomysłami i eksperymentami. Na rowerach umieściliśmy małe kamery, na wozach zamocowaliśmy wysięgniki z dużymi kamerami i wykorzystaliśmy wszelkie możliwe sposoby na ukazanie szybkości kolarzy. Dzięki temu opowiadana w filmie historia nabiera wielu ciekawych smaczków i pozwala widzowi choćby minimalnie odczuć emocje Tour de France”.

 

Zawodowcy na mecie

„Wszyscy wiedzieliśmy, że liczyć się będzie każdy detal”, wyjaśnia David Millar, na którego barki spadło zatrudnienie do projektu zawodowych kolarzy jako konsultantów. „Był akurat koniec sezonu, więc nikomu nie uśmiechało się spędzenie połowy października w Alpach w ramach wakacji. Udało mi się jednak pozyskać Andreasa Kliera i Servaisa Knavena, dwóch światowej klasy zawodników. Mogliśmy także liczyć na pomoc Brytyjczyków i ich numeru jeden tego sezonu, Yanto Barkera. Pojawiło się również kilku młodych Anglików i Amerykanów, a także grupa rozpoczynających swe kariery Francuzów, którzy pracowali z nami w naprawdę trudnych warunkach i ani razu nie zaczęli narzekać”. Dla Cohena możliwość wykorzystania doświadczonych kolarzy oznaczała jeszcze większy ekranowy realizm. „Nie potrafię sobie wyrazić tego projektu bez ich udziału”, mówi autor zdjęć. „Potrzebowaliśmy ludzi, którzy czują się dobrze z taką prędkością i doskonale odnajdują w pędzącym, obok samochodów i innych przeszkód, peletonie. Nie ma innego takiego zawodu na świecie. Ben świetnie poradził sobie na treningu, ale pomoc zawodowych kolarzy, którzy otoczyli go swoją opieką w najtrudniejszych ujęciach, okazała się nieoceniona”.

Bonelli, którego zadaniem było niezauważalne dla widza połączenie nagranych ujęć z planu z archiwalnymi materiałami video, był pod wielkim wrażeniem pracy Cohena. „Danny sprawił, że publiczność będzie w stanie spojrzeć na wyścig oczyma kolarzy, a to naprawdę coś niesamowitego. Coś, czego nikt wcześniej w kinie, w takiej formie, jeszcze nie osiągnął. Publiczność będzie obserwowała mechaników naprawiających pojazdy w trudnych warunkach, poczuje adrenalinę biorącą się ze świadomości zjeżdżania z góry z prędkością ponad 100km/h”, mówi Bonelli. Foster potwierdza zachwyt montażysty nad pracą autora zdjęć. „Danny Cohen to fantastyczny gość! Zawsze skoncentrowany, zawsze skory do próbowania nowych rzeczy. Mieliśmy świetną ekipę, co będzie widać na ekranie”. Aktor podkreśla jednak, że ekipie „Strategii mistrza” nie zależało na dokładnym odwzorowaniu przebiegu kolejnych etapów Tour de France. „Myślę, że złożyliśmy pewnego rodzaju hołd całemu temu sportowi, nie tylko temu wyścigowi. Ludzie należący do tego świata, którzy obserwowali nas na planie, byli pod wielkim wrażeniem naszej dokładności, ale zwracali nam co jakiś czas uwagę na różne detale typu: kolor spodenek, poziom nasłonecznienia itd. Naszym założeniem było stworzenie filmu nie dokumentalnego a fabularnego, choć możliwie najbliższego rzeczywistości”.

Foster dodaje także kilka słów o udziale zawodowych kolarzy w projekcie. „Gdybym w trakcie zdjęć zaczął myśleć o tym, że jeżdżę w żółtej koszulce lidera na Alpe d’Huez, a zacząłem jeździć na poważnie dopiero kilka tygodni wcześniej, nic by z tego nie wyszło”, wyjaśnia amerykański aktor. „Byłem natomiast otoczony przez ludzi, którzy przeżyli to wszystko, łącznie z niewyobrażalnym fizycznym bólem, którzy spełnili swoje marzenia w tym miejscu, wjechali na Alpe d’Huez i pomogli także wjechać wielu innym kolegom. Wiedziałem, że jestem w dobrych rękach. Bardzo mi to pomogło w koncentracji”. Andreas Klier był pod wielkim wrażeniem postępów Fostera. „Uczył się bardzo szybko i uważam, że wyglądał naprawdę jak zawodowy kolarz, mimo iż nigdy takowym nie był”. Millar z kolei podkreśla, że wiedza zebrana przez Frearsa, Hodge’a i producentów okazała się kluczem do sukcesu w zrozumieniu opisywanego na ekranie świata. „Widzieli to wszystko na żywo, doświadczyli Tour de France w całej okazałości. Zaimponowali mi swoim podejściem. Z początku myślałem, że nie ma takiej możliwości, by powstał dobry film o tym sporcie, ponieważ niemożliwym jest pokazanie prawdy o tym świecie. Stephen i reszta znaleźli sposób na to, by tę niemożność pokonać i uważam, że wykonali naprawdę niesamowitą robotę”.

 

Wyzwania na trasie

Jesse Plemmons opowiada o jeżdżeniu trasą Tour de France. „Tamtejsze góry są niesamowite i niebezpieczne! Zawodnicy jeżdżą tamtędy pod górę z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Zostaliśmy wrzuceni w sam środek tego wszystkiego i jedyne, co mogliśmy zrobić, to pedałować, ile nam starczy sił”. Foster potwierdza, że przejechanie przez Alpe d’Huez wydaje mu się praktycznie niemożliwe. „Takich rzeczy nie powinno się wyczyniać na rowerach!”, śmieje się aktor, dla którego dodatkowym wyzwaniem było odtwarzanie w scenach jazdy wszystkich gestów i zachowań Armstronga. „Gdy jeździł, miał zawsze pięty lekko wychylone na zewnątrz, a jego plecy były wykrzywione w taki sposób, że wyglądał jak jakiś ptak – sęp bądź jastrząb”, opowiada Foster. „Musiałem nauczyć moje ciało tego wszystkiego, żeby przychodziło mi to naturalnie, bo miłośnicy kolarstwa rozpoznają specyficzny sposób jeżdżenia Lance’a i od razu zauważyliby, że coś jest nie tak”, dodaje aktor, wspominając jedną ze scen kręconą deszczowego dnia na mokrej kostce brukowej. „Nie można tam popełnić ani jednego błędu. Jeśli się przewrócisz, to już po twoich kolanach. Podobała mi się ta trasa, podczas przejazdu nią trzeba być o wiele bardziej kreatywnym i w pełni skoncentrowanym. Każda sekunda jest ważna”.

Właśnie po tym dniu Foster został całkowicie zaakceptowany przez zgromadzonych na planie zawodowych kolarzy. „W pewnej chwili musiałem zjechać z szosy w błotniste pole, po czym przeciąłem trasę i wróciłem na jezdnię w innym punkcie. Myślę, że wtedy chłopaki przestali traktować mnie jako Bena-aktora, bo Lance kiedyś zrobił coś podobnego. Przedtem też dawali mi wsparcie, ale po tym deszczowym chaosie było go więcej”. David Millar dodaje, że z jego perspektywy największym zaskoczeniem był fakt, że zdjęcia nie powstawały chronologicznie. „Nie należę do świata kina, przed wejściem na plan nie miałem pojęcia, że chodzi o przenoszenie się z miejsca na miejsce, czasem trzy razy jednego dnia. Jednego ranka nagrywaliśmy scenę z 1995 roku, by po południu przeskoczyć do roku 2004. Nie wiem, jak oni są w stanie to wszystko ogarnąć”, opowiada Millar. Przed rozpoczęciem prac nad „Strategią mistrza” scenograf Alan MacDonald nie wiedział praktycznie nic o świecie kolarstwa wyczynowego. Wspomina, że pierwszym wyzwaniem było znalezienie odpowiednich rowerów do wszystkich okresów, w których dzieje się akcja filmu, od 1994 do 2012 roku. „Wiele z tych pojazdów to obecnie eksponaty muzealne. Zebranie wszystkich zabrało nam ponad cztery miesiące”. Najtrudniejszym wyzwaniem było namierzenie odpowiednich rowerów do scen z Lance’em z jego wczesnych lat w drużynie Motoroli, niemniej jednak MacDonald musiał także wyposażyć inne ekipy ukazywane na ekranie. „Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na firmę Condor Cycles, która pomogła nam ogarnąć to wszystko bez zaliczenia żadnej wpadki”, mówi MacDonald, dodając ze śmiechem, że pewnie niedługo producenci zorganizują aukcję filmowego sprzętu.

 

Fiszka filmu:  Strategia mistrza

The Program
 
Strategia mistrza

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , ,

Gatunek: , ,

Premiera: 30 Październik 2015
Rok produkcji: 2015
Kraj: ,


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat producenta
Słowa kluczowe: , , , , , , , ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 925  razy.