Brian Helgeland o reżyserii „Legend”


„Prawda jest taka, że istnieje spora szansa, że większość ludzi w moim wieku zaczęła pracę w tej branży właśnie po to, by realizować kino gangsterskie na wzór projektów Coppoli i Scorsese”, dodaje producent Tim Bevan. „O braciach Kray powstał już jeden bardzo dobry film, więc Legend musiał się w jakiś sposób odróżniać, mieć coś swojego, unikatowego. Stąd pomysł zwrócenia się z propozycją reżyserii do kogoś, kto wychował się na amerykańskim kinie gangsterskim i doskonale je rozumiał. Chcieliśmy, by nasza opowieść wyglądała jak tamte klasyki”.

 

Tym kimś był Brian Helgeland, który pracował wcześniej z producentami z Working Title przy scenariuszu do filmu „Green Zone” Paula Greengrassa z Mattem Damonem w roli głównej. Najbardziej znany stał się jednak właśnie dzięki tworzeniu w konwencji amerykańskiego kina gangsterskiego – wyreżyserował „Godzinę zemsty” z Melem Gibsonem, jak i napisał wspólnie z Curtisem Hansonem, nagrodzony Oscarem scenariusz „Tajemnic Los Angeles”. Tak się złożyło, że Helgeland, zaintrygowany pierwszym symbolicznym „spotkaniem” z bliźniakami Kray na wspominanym cmentarzu, zebrał przez lata mnóstwo informacji o ich panowaniu nad Londynem. Reżyser i scenarzysta „Legend” przyznaje jednak, że do zaangażowania się w ten projekt przekonała go wizja roztoczona przed nim przez Tima Bevana. „Dostałem możliwość nakręcenia filmu gangsterskiego z prawdziwego zdarzenia, co w Stanach Zjednoczonych jest obecnie niemożliwe. W Ameryce panuje całkiem słuszne przekonanie, że dosłownie wszystko w tym temacie zostało już powiedziane”, dodaje Helgeland.

„Pamiętam dokładnie moment, w którym usłyszałem po raz pierwszy o braciach Kray”, opowiada reżyser „Legend”, Brian Helgeland. „Tamta historia okazała się być ostatecznie czyimś efektownym wymysłem, nie mającym pokrycia w rzeczywistości, ale nie mógłbym sobie wyobrazić lepszego wprowadzenia w temat”, dodaje ze śmiechem amerykański filmowiec. W 1998 roku Helgeland został wynajęty przez producentów z Warner Bros. do pracy przy projekcie o legendarnym zespole Led Zeppelin. Film ostatecznie nigdy nie doszedł do skutku. Albo, jak wyjaśnia uroczyście sam reżyser „Legend”, „nigdy nie wjechał na autostradę prowadzącą do filmowego nieba”. Natomiast dzięki temu projektowi Helgeland został zaproszony przez członków zespołu, Jimmy’ego Page’a i Roberta Planta, do pojechania z nimi w światową trasę koncertową.

Pewnej nocy Helgeland zagadał się z jednym z członków ekipy Page’a i Planta, po czym zupełnym przypadkiem zauważył, iż mężczyzna ten nie ma jednego z palców u ręki. Zapytał swojego rozmówcę, w jaki sposób go stracił, a w odpowiedzi usłyszał coś, co rozpaliło jego wyobraźnię. „Opowiedział mi całą historię o tym, jak bliźniacy Kray brutalnie odcięli mu palec”, wspomina reżyser. „Jakiś czas później dowiedziałem się z wiarygodnego źródła, że – podobnie jak większość tego typu historii z udziałem słynnego rodzeństwa – było to kłamstwo, ale nie potrafiłem przestać o tym myśleć”. W ten sposób Helgeland został wciągnięty do świata, w którym trudno odseparować prawdę od mitu, ale filmowiec nie dał za wygraną i wyruszył w ekscytującą podróż, która lata później doprowadziła go do napisania scenariusza oraz wyreżyserowania „Legend”, filmowej opowieści o słynnych rządach braci Kray, w której prawda kryje się gdzieś pomiędzy kadrami.

Amerykański reżyser wniósł, zgodnie z założeniami Tima Bevana, typowe dla amerykańskich produkcji podejście do opowiadanej historii. „Widzę w braciach Kray biedne dzieciaki z biednej dzielnicy, które skorzystały z jedynej danej im przez los szansy odniesienia sukcesu i stania się w życiu kimś”, opowiada Helgeland. „Fakt, oznaczało to wejście na drogę przestępstwa, co w pewien sposób jest bardzo amerykańskie, ale starałem się nie naznaczać ich swoją mentalnością, lecz po prostu opowiedzieć dobrze ich historię. Nie patrzyłem na nich ani z dołu, ani z góry. Trzymałem z nimi sztamę, bo w tej branży trzeba rozumieć i lubić swoich bohaterów, w innym wypadku ten projekt nie miałby większego sensu”.

Helgeland rzucił się w wir przygotowań, zbierając kolejne tony materiałów na temat życia Kray’ów i czasów, w których dochodzili do władzy, a później panowali nad Londynem. Reżyser i scenarzysta „Legend” odwiedził wszystkie miejsca, które w taki czy inny sposób stały się nierozerwalnie powiązane z historią braci. Rozmawiał z wszystkimi żyjącymi członkami ekipy Kray’ów, a także z ich wrogami, wliczając w to ekstrawaganckiego emerytowanego gangstera, Freddie’ego Foremana. I przeczytał dosłownie wszystko, co można było znaleźć na ten temat. Zrozumiał także dosyć szybko, że o jednym elemencie życia Kray’ów nie znajdzie żadnych szerszych wzmianek – o Frances Shea, tragicznie zmarłej żonie Reggie’ego. Pytał o nią wielu osób, ale trafiał albo w ślepe uliczki, albo na mur milczenia. „Zagadnąłem o nią Freddie’ego Foremana, ale w odpowiedzi dostałem jedynie proste stwierdzenie: Była piękną dziewczyną”, wspomina Helgeland. „Pytałem także Barbary Windsor, która często pojawiała się w klubach nocnych należących do Kray’ów, ale dowiedziałem się tyle, że Frances była skromną i uroczą kobietą”.

Pewnego dnia reżyser i scenarzysta „Legend” odbył kluczową rozmowę z Chrisem Lambrianou, byłym współpracownikiem Kray’ów, który zabrał go na fascynującą wycieczkę po różnych lokacjach East Endu związanych z braćmi. Zapytał go, tak jak wszystkich poprzednich rozmówców, o Frances, nie licząc tak naprawdę na żadną konkretną odpowiedź. Mylił się. „Frances była powodem, dla którego wszyscy poszliśmy do więzienia”, powiedział mu Lambrianou, wywracając do góry nogami wyobrażenia Helgelanda o Kray’ach. „Chris wyjaśnił mi, że po jej śmierci Reggie przestał się czymkolwiek przejmować”, mówi amerykański reżyser. Reggie, który był zawsze tym zorganizowanym i inteligentnym bratem (Ronnie, u którego później zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną, był o wiele bardziej nieprzewidywalny, często funkcjonował zresztą na mocnych lekach), zaczął lekceważyć Firmę i zbudowaną wspólnymi siłami gangsterską potęgę. „Lambrianou pokazał mi mroczną uliczkę po drugiej stronie Carpenters Arms i powiedział, że pewnej nocy, na jakieś dwa tygodnie przed aresztowaniem, widział, jak Reggie zmierzał tam, wyglądając jak najbardziej samotny człowiek jakiego widział w swoim życiu”, informuje Helgeland. „W tym momencie zrozumiałem, w jaki sposób chcę opowiedzieć historię braci Kray”.

„Uświadomiłem sobie także, że istnieje tylko jeden właściwy sposób, ażeby wpisać osobowość Frances w tę historię”, ekscytuje się reżyser i scenarzysta „Legend”, który uczynił z żony Reggie’ego narratorkę filmu, komentującą zza grobu wszystkie wydarzenia rozgrywające się na ekranie. „To fantastyczny i jednocześnie niezwykle poruszający zabieg, zapewniający czynom braci Kray fascynującą kobiecą perspektywę”, dodaje producent Chris Clark. „Narracja Frances wprowadza do naszego filmu element, który nie jest typowy dla kina gangsterskiego. W pewnym sensie Legend jest historią trójkąta miłosnego między nią, Reggie’em i Ronnie’em. To bardzo mocny i dość nowoczesny wątek, który wzbogacił cały projekt”.

Legend fotos 2

 

„W trakcie pracy nad Legend zastanawiałem się nad wieloma w gruncie rzeczy niemożliwymi do rozwiązania dylematami natury moralnej. W szczególności jeden z nich zawładnął moją wyobraźnią – w jaki sposób można być pewnym, na czym polegało życie innego człowieka? Jaka jest prawda o tym życiu? W przypadku braci Kray wszelka prawda została nieodwracalnie zatracona przez wiele lat wypaczania faktów: atrakcyjnie brzmiących pogłosek, mitotwórczych anegdotek i sensacyjnych tabloidowych nagłówków. Niezależnie od tego, kim byli i jak tak naprawdę wiedli swoje życie, stali się integralną częścią londyńskiego folkloru. Stali się legendą. Do dziś są tematem niekończących się opowieści z pogranicza prawdy i fikcji. Jawią się zarówno jako psychopatyczni gangsterzy, którym ciężko w zasadzie przyczepić jakieś konkretne społeczne etykietki, ale i współcześni Robin Hoodzi.

Prawda na temat braci Kray stała się opowieścią, którą każdy może zinterpretować na własny sposób i użytek. Stali się inspiracją dla ludzi, którzy zajmują się zawodowo opowiadaniem historii. W tym miejscu muszę więc przyznać, że jestem w podobny sposób winny przetwarzania ich życia dla własnych celów. Na samym początku zbierania informacji do tego projektu udałem się do Chingford Cemetery, aby odwiedzić groby Reggie’ego oraz Ronnie’ego i Frances. Na otaczającym ten obszar ogrodzeniu zawieszono kiedyś tabliczkę z napisem „UWAGA – NA TYM TERENIE DZIAŁAJĄ AKTYWNIE ZŁODZIEJE”, którą wiatr perfidnie zwiał tuż pod nagrobki Kray’ów. Gdy to zobaczyłem, nie mogłem powstrzymać się od myśli, że to uniwersalne ostrzeżenie może odnosić się równie dobrze do mojej osoby. Legend jest moją interpretacją historii braci Kray, moją wersją pewnego wyrywku z ich życia. Chciałbym wierzyć, że pozbawiając tę opowieść popadania w ekstrema, udało mi się zbliżyć do prawdy o wiele bardziej niż mogłoby się to wszystkim wydawać.

Legend fotos 3

Jednego jestem natomiast stuprocentowo pewien. Nie mógłbym nakręcić tego filmu bez geniuszu Toma Hardy’ego, aktora o wielu obliczach. Wraz z producentem Timem Bevanem od samego początku myśleliśmy o zatrudnieniu Toma. Wysłaliśmy mu scenariusz, po czym umówiliśmy się na kolację, żeby lepiej się poznać i wybadać. Myśl o tym, że mógłby zagrać obu bliźniaków Kray, bardzo mnie intrygowała, ale wiedziałem, że nawet jeśli do tego nie dojdzie, potrzebuję go bardziej jako Reggie’ego, bo to on był liderem. Tak się akurat złożyło, że w czasie kolacji Tom mówił tylko i wyłącznie o Ronie. Gdy na stole pojawiły się desery, Tom powiedział: Zgodzę się zagrać dla was Reggie’ego, jeśli wy zgodzicie się, żebym zagrał też Rona. To była najłatwiejsza umowa, na jaką kiedykolwiek wraz z Timem przystaliśmy. Już więc na samym początku udało nam się podjąć najbardziej kluczową decyzję dotyczącą Legend”.

 

Fiszka filmu:  Legend

 
Legend

Reżyseria: 


Obsada:
, , , ,

Gatunek: ,

Premiera: 09 Październik 2015
Rok produkcji: 2015
Kraj: ,


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat reżyseria
Słowa kluczowe: ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 391  razy.