Janusz Majewski o reżyserii filmu Excentrycy


Excentrycy

Film oparty jest na powieści Włodzimierza Kowalewskiego „Excentrycy“. Skąd pomysł na ekranizację właśnie tej historii?

Przeczytałem książkę i od razu zobaczyłem, że jest to materiał na film. Taki film, jaki zrobiłem, bo można sobie wyobrazić też inny film z tej samej książki. Kiedy słucham „Excentryków” czytanych w radiowej Trójce to wydaje mi się, że to inna książka, tak wiele zależy od interpretacji.

Za muzykę w filmie, która jest jednym z ważniejszych elementów, odpowiedzialny jest Wojciech Karolak. Jak przebiegała współpraca  z kompozytorem?

Z Wojtkiem znamy się od dziecka, zawsze mieliśmy podobny gust muzyczny, zawsze podziwiałem go jako muzyka, współpraca z nim to sama przyjemność. Jego ucieszył mój wybór utworów, a mnie jego aranżacje. I jeszcze do tego współpracował z nami inny świetny muzyk, aranżer i dyrygent – Wiesław Pieregorólka. Wspaniałe brzmienie i cudowny swing big-bandu przez nich zestawionego z najlepszych naszych jazzmanów różnych pokoleń to wielka wartość filmu.

Scenografia w pańskim filmie jest niezwykle barwna, żywa. Choć pod koniec lat 50. Polska przeżywała odwilż pod rządami Władysława Gomułki, w filmie widzimy świat niezwykle kolorowy jak na tamte czasy. Skąd pomysł na przedstawienie tamtej rzeczywistości w tak niezwykłym świetle?

W każdym razie nie jest to przypadek, to świadoma decyzja, której powody są dwa, a może i więcej. Po pierwsze szarzyzna PRL-u to mit i stereotyp, to wyobrażenie wydumane przez domorosłych historyków w oparciu o różne kombatanckie legendy. Szarzyzna? A gdzie ulice wylepione fantastycznymi polskimi plakatami? (Dziś za plakat jednego z moich filmów trzeba zapłacić w galerii  w Melbourne 1000 dol. !) Gdzie kolorowe dziewczyny ubierane przez Basię Hoff? Gdzie pisarze tamtych lat: Jarosław Iwaszkiewicz, Andrzej Kuśniewicz, Kazimierz Brandys? Adolf Rudnicki, Władysław Terlecki i wielu, wielu innych? Gdzie Warszawska Jesień i cała awangarda muzyczna świata? Gdzie polski jazz? Gdzie wreszcie polski film? Czy to wszystko powstawało w kazamatach przy łojowych świeczkach? Świat, który odtworzyliśmy, istniał w tamtych latach naprawdę, zwłaszcza w tym konkretnym 1957 r., kiedy wydawało się, że wrócimy do Europy.  A po drugie: miałem już serdecznie dość obrazu świata wykreowanego w naszych filmach w ostatniej dekadzie, tej właśnie szarzyzny, beznadziei, ponuractwa, tych chorób, umierania, nieszczęść i kalectwa, a także, na drugim biegunie, tego blichtru komedii romantycznych w scenerii wieżowców i galerii handlowych. Chciałem pokazać prawdziwy świat, prawdziwych ludzi, tak jak to pamiętam z autopsji, a że film przecież nie jest kalką rzeczywistości, ale raczej snem, bajką o prawdziwym świecie, to moja bajka tak właśnie wygląda.

Excentrycy 3867

Na ekranie widzimy grono wspaniałych aktorów. Największym zaskoczeniem jest brawurowa gra aktorska Anny Dymnej. Jak udało się Panu przekonać ją do tak kontrowersyjnej roli?

Z Anią znamy się od zawsze. W 1980 r. zagrała u mnie Barbarę Radziwiłłównę  i w serialu „Królowa Bona”, i w filmie „Epitafium”. Była wtedy u szczytu swojej olśniewającej urody, kiedy tygodnik „Ekran” dał jej portret w tej roli na okładkę, nakład zniknął z kiosków w parę godzin. W 1996 r. zagrała rolę Marianny w moim serialu „Siedlisko”, była kobietą dojrzałą, ale wciąż atrakcyjną i piękną. W ubiegłym roku spotkałem ją z jakiejś okazji, kiedy już kompletowałem obsadę „Excentryków”,  i olśniło mnie: tak mogła wyglądać Bayerowa, kobieta po przejściach i latach, ale ze wspaniałą przeszłością lwicy salonowej. To właśnie także takie zobaczenie postaci wpłynęło na zbudowanie takiego obrazu tamtej rzeczywistości, w książce ten świat jest bardziej zdegradowany, a ona jest łachmaniarą mieszkającą w walącej się melinie. Kiedy jej zaproponowałem tę rolę, była zachwycona. Aktorzy uwielbiają takie role, dla nich nie wahają się pobrzydzić, postarzyć, nawet oszpecić. Ci, którzy ustawiają się lepszym profilem do kamery i wciąż poprawiają włoski, nie są aktorami, z takimi nie pracuję.

Film jest wierną adaptacją książki czy może można w nim odnaleźć motywy z pana życia?

Z tą wiernością filmów książkom jest różnie. Najważniejsza jest wierność duchowi powieści i tu chyba mój film jej dochował, cieleśnie musiał ją trochę zdradzić, ale to jest zdrada uzasadniona, trudno taką powieść zmieścić w czasie seansu kinowego, skróty są konieczne. Musiałem więc zrezygnować nawet z całych wątków (najważniejszy to ten o cudownym wyleczeniu Wandy: w książce leczy ją romans  z tajemniczym mężczyzną na wczasach, w filmie-muzyka). I ta zmiana jest właśnie aktem wierności duchowi powieści. Co do motywów z mojego życia – pewnie jest niejeden, ale ten na pewno: kiedy Fabian wspomina swoją wizytę w nowojorskiej piwnicy, gdzie grał zespól czarnych starców, to jest moje autentyczne przeżycie  z roku 1977, kiedy pierwszy raz znalazłem się w Stanach. Takich właśnie doznałem wrażeń, jakbym wrócił do ojczyzny, do której całe życie tęskniłem, bo jazz był moją przybrana ojczyzną, i to także wyjaśnia, dlaczego musiałem zrobić ten film.

„Excentrycy czyli po słonecznej stronie ulicy”, czym są dla pana podtytuł filmu i słowa piosenki „On the Sunny Side of the Street”?

Słowa tej piosenki apelują do słuchacza, aby porzucił swoje troski i wyszedł z cienia, żeby szedł słoneczną stroną ulicy, bo wtedy, nawet mając tylko centa w kieszeni, może się poczuć Rockefellerem, czyli nawołują do optymizmu. Chciałem, żeby takie było przesłanie naszego filmu, dlatego ten tytuł umieściłem w podtytule. Sądząc po reakcji widzów w kinie, nasze nadzieje na odbiór takiego wezwania do optymizmu okazują się uzasadnione. 

 

Eksplikacja reżyserska

Excentrycy

 Jazz był religią mojego pokolenia. W pierwszych latach po wojnie, zanim zapadła noc stalinizmu, do Polski docierały z Zachodu prasa, radio i amerykańskie filmy,  a z nimi ta porywająca muzyka. Byłem jedenaście razy na filmie Serenada w Dolinie Słońca, w którym występowała orkiestra Glenna Millera, legenda jazzu tamtych lat. Była to era swingu, era big-bandów – wielkich orkiestr oraz tańców boogie-woogie. Dla nas, dojrzewających wtedy młodzieńców, była to muzyka radości i nadziei, muzyka naszej przyszłości, która po makabrze wojny i traumie po niej miała być piękna i wspaniała.

W 1948 roku wszystko to się skończyło, jazz został wyklęty, jako symbol imperialistycznego Zachodu, wrogi i dekadencki, musiał zejść do podziemia. Ale i tak go słuchaliśmy, wyłapując cierpliwie głos Willisa Conovera, który w audycjach „Time for jazz” nadawanych z Waszyngtonu, indoktrynował nas zachodnimi miazmatami, prezentując nowości ówczesnych bogów jazzu: Benny’ego Goodmana, Duke’a Ellingtona, Counta Basiego i wielu innych. Stalin w końcu umarł, Chruszczow rozwiał wszelkie złudzenia, a Gomułka wzbudził nadzieje na niezawisłość umysłów, jazz wrócił i triumfalnie podbił następne pokolenie, znów stał się synonimem wolności  i przynależności do kultury Zachodu. 

Właśnie wtedy, powiedzmy w roku 1957, główny bohater „Excentryków” Fabian, decyduje się wrócić do Polski. Wyjechał z kraju przed wojną jako klezmer, puzonista w orkiestrze tanecznej na polskim transatlantyku. Wraca jako muzyk opętany jazzem, który pozwolił mu przezwyciężyć traumę  po  utracie  rodziny  i  rodzinnego  miasta  Lwowa,  do  swojej  siostry, osiadłej w Ciechocinku dentystki. Wierzy, że jazz znowu podtrzyma go na duchu, a może także pomoże innym, przybitym  i stłamszonym obywatelom ponurego PRL-u, da im odrobinę radości.

Powstał film o sile optymizmu, o wierze w niezależność ducha, o ciemnocie  i nikczemności tamtych lat, o pięknie muzyki i miłości, o brzydocie kłamstwa i hipokryzji. Chciałem, aby był zabawny, ale nie głupi, żeby oddał klimat tamtych czasów, które znam z autopsji, żeby skłonił do refleksji, bo przecież to też jest jakaś cząstka naszej historii. Tym filmem pragnę się pożegnać z ideałami mojej młodości  i mojego pokolenia oraz pewnie – co tu ukrywać – z  zawodem, który był moją pasją przez ponad pół wieku.

 

Fiszka filmu:  Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

 
Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 15 Styczeń 2016
Rok produkcji: 2015
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat reżyseria
Słowa kluczowe: ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 581  razy.