Marcin Koszałka o reżyserii Czerwonego pająka


Dla kogo jest „Czerwony Pająk”?

Na pewno jest on dla widzów mądrych i wymagających, takich, którzy lubią wyzwania, lubią swoistą grę, jaką może być kino. To film dla widzów, którzy traktują kino jako formę dialogu, jakim jest sztuka we wszelakich przejawach. Nie chciałem robić czystego thrillera, kina gatunkowego. Moim celem było eksplorowanie języka kina. Nad „Czerwonym Pająkiem” pracowałem powoli, żeby mieć czas na skonstruowanie fabuły i stylu opowiadania precyzyjnie i w taki sposób, aby zostawić widzom jak najwięcej przestrzeni do interpretacji, do wyciągania własnych wniosków.

Wyznaję zasadę, że najgorszą rzeczą, jaką można zrobić w filmie, to podać wszystko na tacy, ujawnić tajemnicę, podać rozwiązania i odpowiedzi. Chciałem, żeby widzowie zapamiętali i analizowali „Czerwonego Pająka”, żeby zastanawiali się nad tematami poruszonymi w filmie jeszcze długo po projekcji i sami znajdowali odpowiedzi bez nachalnego, protekcjonalnego tłumaczenia mechanizmów psychologicznych, płynącego z ekranu.

 

Co było dla Ciebie najważniejsze w procesie twórczym przy „Czerwonym Pająku”?

Jestem nieco znudzony narracyjną konwencją w kinie – jest ona powtarzalna i banalna. Chciałem zrobić film, który będzie oddziaływał na widzów nie tylko przez następstwo przyczynowo-skutkowe wydarzeń – scen, ale także przez wykreowany świat i moją wizję tego świata. Fabuła i temat są ważne, ale w „Czerwonym Pająku” nie mniej ważne są scenografia, kolory, zdjęcia i dźwięk. Chciałem, żeby stworzona atmosfera niejako bezpośrednio obrazami przekazywała historię i jej istotę. Atmosfera w 50 procentach tworzy ten film, pozostałe 50 procent to postaci grane przez aktorów i interakcje, w jakie wchodzą.

 

Porozmawiajmy o stylu – jesteś znany z mocnych i dość kontrowersyjnych dokumentów. Jednak „Czerwony Pająk” jest w porównaniu z nimi bardzo subtelny, elegancki. Dlaczego wybrałeś akurat taką konwencję?

Wielu ludzi jest zaskoczonych tym, że ja, dokumentalista, wybrałem tak wyszukany język dla swojego filmu fabularnego. To dobrze, bo lubię zaskakiwać. Myślę, że fikcyjne historie powinny być opowiadane zupełnie innym językiem niż dokumentalne, bez zbyt wielu elementów, które rozpraszają czy też pokazują za dużo szczegółów.

Bezpośrednio nie inspirowałem się twórczością żadnego reżysera, jednak ci których podziwiam najbardziej, czyli np. Michael Haneke, potrafią skonstruować film w taki sposób, że wszystko co najważniejsze jest gdzieś pod powierzchnią. Widz musi sam tam zajrzeć, żeby dojść do istoty. Gdybym użył zbyt dosłownego i ostrego języka dokumentalnego w „Czerwonym Pająku”, efekt byłby banalny, przewidywalny, może nawet pretensjonalny. Pokazywanie hiperrealistycznych scen zabójstw wcale nie daje widzowi większego ładunku emocjonalnego, niż ukazanie tego samego „przez firankę”.

IMG 2863-fot-Adam Golec

 

Dlaczego akcja filmu jest osadzona w latach 60.? Czy „Czerwony Pająk” to metafora komunistycznego systemu, który zatruwał umysły tylu ludzi w Polsce?

Starałem się odciąć od tematu polityki, ale ma ona wpływ na nasze życie współcześnie i oczywiście miała i wtedy. Porządku pilnowała milicja, w mediach obowiązywała specyficzny język. W filmie wykorzystałem fragmenty autentycznych audycji radiowych i fikcyjne relacje z aresztowania i wizji lokalnych – dziś wyglądałoby to inaczej, wtedy było stymulowane przez obowiązujący system polityczny.

IMG 0592-fot-Adam Golec

„Czerwony Pająk” bezpośrednio nie ma związku z komunizmem, raczej z klimatem Krakowa lat 60. – sposobem ubierania się, nastrojem pustych ulic. Te elementy pomogły mi w zbudowaniu atmosfery filmu. Ta epoka była ciemna, pusta, mroczna. Gdybym chciał osadzić akcję we współczesnym Krakowie, musiałbym kręcić tylko i wyłącznie nocą, a nawet wtedy miasto nie jest tak puste, jak kiedyś.

 

Dlaczego do głównych ról wybrałeś właśnie Filipa Pławiaka i Adama Woronowicza?

Filipa odkryłem dzięki serii castingów. To jego pierwsza tak duża i skomplikowana rola. Wybrałem go, ponieważ potrzebowałem aktora, który ma wysoki poziom samoświadomości i intuicji w sposobie grania, a jednocześnie ma nieduże doświadczenie, obawiałem się rutyny. Rozważałem nawet zaangażowanie do głównej roli utalentowanego amatora, ponieważ potrzebowałem kogoś, kto nie będzie starał się „odegrać czarnego charakteru”. To musiał być ktoś, kto mógłby być nośnikiem niekłamanych, sprzecznych emocji – gniewu, niewinności, niepewności, ambicji, potrzeby akceptacji, a także fascynacji zbrodniami Weterynarza. Ktoś, kto zostawiłby duże pole do domysłów dla widza, a jednocześnie byłby w tym szczery, to musiał być ktoś o niewinnym wyglądzie.

werk IMG 8618-fot-Adam Golec

Adam Woronowicz to inna kwestia – jest jednym z najlepszych polskich aktorów swojego pokolenia. Złożyłem mu propozycję roli Weterynarza bez castingu. Pasuje idealnie do postaci zwyczajnego faceta w berecie, a jednocześnie w jego sympatycznej twarzy kryje się groźny, niepokojący cień. Od początku chciałem żeby Weterynarza zagrał właśnie Adam.

 

Jesteś utytułowanym reżyserem filmów dokumentalnych, z wieloma nagrodami na koncie. Dlaczego chciałeś zrobić fabułę?

Chciałem poszerzyć swoje horyzonty oraz postawić przed sobą wyzwanie. Jestem tym rodzajem reżysera, który nie potrafi stać w miejscu – cały czas muszę nad czymś pracować, myśleć, tworzyć. Ponadto, to co mnie zafascynowało w fabule to fakt, że możesz zbudować coś absolutnie swojego, stworzyć historię od początku do końca – to duże wyzwanie. W fabule nie mam żadnych dylematów natury moralnej, to nowe pole do eksploracji dla mnie. W dokumencie jesteś odpowiedzialny za bohatera, za żyjących ludzi, dylematy moralne są naturalne w tym gatunku, w fabule możesz sobie pozwolić na znacznie więcej. Nie przestanę robić filmów dokumentalnych. Po prostu będę je robić jednocześnie z fabułami.

IMG 2483-fot-Adam Golec

 

 

 

Fiszka filmu:  Czerwony Pająk

 
Czerwony Pająk

Reżyseria: 


Obsada:
, , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 27 Listopad 2015
Rok produkcji: 2015
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat reżyseria
Słowa kluczowe: ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 548  razy.