Pedro Almodóvar o filmie Julieta


„Julieta” wzięła swój początek w opowiadaniach Alice Munro. Od kiedy przeczytałem „Uciekinierkę” myślałem o zaadaptowaniu trzech jej historii – „Szansy”, „Wkrótce” i „Milczenia” – na potrzeby kina. Te trzy opowiadania, choć nie następują kolejno po sobie, miały wspólną bohaterkę – Julietę. To niezależne formy, a ja spróbowałem nadać im wspólny charakter, dodając niezbędne elementy.

 

Dwa tragiczne rozstania, rezultat przypadku i pecha, naznaczyły świadomość Juliety. Poczucie winy, które dotyka także jej córkę, wślizgnęło się w scenariusz, choć nie zdawałem sobie z tego do końca sprawy. Pojawiło się, kiedy wydawało mi się, że scenariusz jest już gotowy, w momencie, gdy jego elementy dopasowują się wzajemnie, stają się bogatsze niemal bez udziału scenarzysty, a z powodu samej opowieści. Poczucie winy podróżuje z Julietą w pociągu, jak tragiczne przeznaczenie. To sprawia, że historia staje się mroczniejsza, co jeszcze wzmocnił ścieżką dźwiękową Alberto Iglesias.
Zbiór opowiadań „Uciekinierka” pojawił się już jako rekwizyt na planie „Skóry, w której żyję”. Na tacy, na której Marisa Paredes (Marilia) podaje więzionej przez siebie Elenie Anayi (Vincente/Vera) śniadanie znajduje się również książka Alice Munro.

Już wtedy zacząłem prace nad adaptacją. Zamieniłem Vancouver na Nowy Jork, bo bliżej mi do Stanów Zjednoczonych niż Kanady. Oba te kraje mają podobną strukturę rodziny. Dzieci, jadąc na uniwersytet, wcześnie opuszczają dom i wiele z nich oddala się od rodzin. Zyskują emocjonalną i geograficzną niezależność. W Hiszpanii rodzinne relacje nigdy nie zostają zerwane, pępowina łączy nas z rodzicami i dziadkami, nie jest jej straszny upływ czasu, oczywiście z wyjątkami. Bo przecież i tu mamy dzieci, które opuszczają dom, oraz ojców i matki, które porzucają swoje rodziny i nigdy nie wracają.

Pierwszą wersję scenariusza napisałem po hiszpańsku, chciałem, żeby te historie stały się moje i pozwalałem sobie na zmiany, których wymaga tworzenie scenariusza, nawet jeśli to adaptacja. Ale w końcu pokonały mnie wątpliwości, nie byłem pewien czy jestem w stanie reżyserować w języku angielskim. Bałem się tej zmiany języka, kultury i miejsca. Zatrzymałem się więc na etapie pierwszej wersji, zachowując jednak prawa do opowiadań Munro.

Wróciłem do scenariusza dwa lata temu. Podobał mi się bardziej niż się spodziewałem i spróbowałem przenieść jego akcję do Hiszpanii. Zacząłem coraz bardziej oddalać się od prozy Alice Munro, a zbliżać do własnego świata. Jej opowiadania ciągle są źródłem „Juliety”, ale trudno było przełożyć styl kanadyjskiej pisarki na języka kina, tak inny od języka literatury. A zamienienie ich na hiszpańskie historie to wręcz zadanie niewykonalne. Wielbiciele Munro powinni potraktować mój film jako rodzaj hołdu dla pisarki.

Byłem bardzo wstrzemięźliwy jeśli chodzi o stronę wizualną filmu, postaci drugoplanowe. Nikt tu nie śpiewa piosenek, nie przywołuję też scen z innych filmów, żeby opisać bohaterów. Brak tu mieszania gatunków, a przynajmniej tak mi się wydaje. Od samego początku wiedziałem, że „Julieta” ma być dramatem, a nie melodramatem. Mocny dramat z elementami tajemnicy: ktoś szuka kogoś, nie znając przyczyny zniknięcia. Ktoś, z kim spędziłeś całe życie, nagle znika bez słowa. Nie rozumiesz tego. To się zdarza, leży w naszej naturze, ale jest niezrozumiałe, nie do zaakceptowania. Nie wspominając o bólu, jaki sprawia.

 

Aktorki

„Julieta” to mój powrót do kobiecego wszechświata. Z większością aktorek z bogatej obsady filmu pracowałem po raz pierwszy. Moje ścieżki przecięły się wcześniej tylko z Rossy de Palmą i Susi Sánchez. Zaryzykowałem też obsadzając w roli Juliety dwie różne aktorki. Adriana Ugarte to Julieta między 25 a 40 rokiem życia, Emma Suárez z kolei wcieliła się w jej starszą wersję. Nie lubię, gdy ta sama aktorka gra bohaterkę we wszystkich etapach jej życia. Nie ufam postarzającemu makijażowi i jest w zasadzie niemożliwe by młoda, dwudziestopięcioletnia kobieta wyglądała tak, jak ktoś kto skończył pięćdziesiąt lat. To nie jest kwestia zmarszczek, to coś o wiele głębszego, zewnętrznego i wewnętrznego. Akceptuję tę konwencję w teatrze, ale nie zgadzam się na nią w kinie.

julieta-033

Ryzyko było tym większe, że inna postać – Ava – grana jest tylko przez jedną aktorkę, Inmę Cuestę. Teraz cieszę się z tej decyzji. Wydaje mi się, że Adriana Ugarte i Emma Suárez stały się częścią mojego specyficznego Olimpu, na którym mogą podać ręce Penélopie Cruz, Carmen Maurze, Victorii Abril, Marisie Paredes i Cecilii Roth, moim muzom.

Przedmioty, obrazy

Twórcą Siedzącego Mężczyzny i innych dzieł z pracowni Avy (przyjaciółka Juliety) jest rzeźbiarz Miquel Navarro. Figurka ta towarzyszy mi od dwudziestu lat i od zawsze chciałem, by pojawiła się w jednym z moich filmów. Są takie krajobrazy, piosenki, przedmioty, co do których mam wrażenie, że prędzej czy później trafią do mojego filmu. Czekam cierpliwie, aż pojawi się odpowiedni moment. Tak było z czarnym wybrzeżem Lanzarote w „Przerwanych objęciach”, z nurkiem ze „Zwiąż mnie!”, czy nawet brązowym ręcznikiem, którym Antia i Bea wycierają smutną Julietę. Plakat reklamujący wystawę Luciena Freuda czekał tylko cztery lata, by znaleźć się na ścianie nowego mieszkania Juliety, które dzieli w spokojnym okresie życia z Lorenzo Gentilem. Bardzo jestem zadowolony z tego, jak spojrzenie Freuda koresponduje z Julietą, przetrząsającą śmieci w poszukiwaniu niebieskiej koperty, którą wcześniej wyrzuciła do kosza. Kosz jest mój i też wiedziałem, że kiedyś znajdzie swoje miejsce na ekranie.

julieta-027

Marynistyczne obrazy wykorzystane w filmie namalował pochodzący z Galicji Seoane. Chciałem, by w galicyjskim domu bohaterów znalazły się dzieła sztuki i przedmioty wykonane przez artystów i rzemieślników pochodzących z regionu. Miałem sporo szczęścia natrafiając na Seoane. Cudowne ceramiki Sargadelosa także są obecne. Wytatuowane serce podpisane jest Dis Berlin, podobnie jak jeden z obrazów, który wiesza w swoim pokoju Antia po przeprowadzce do Madrytu.

Muzyka i piosenki

Kiedy pokazałem zmontowany film Alberto Iglesiasowi, kompozytorowi, z którym pracuję od dwudziestu lat, jego pierwszą reakcją było to, że nie potrzebuje on muzyki. Podobał mu się taki surowy, prosto z montażowni.
Muszę w tym miejscu ponownie wyrazić wdzięczność wobec Pepe Salcedo, mojego stałego montażysty, który z łatwością wszedł w ten film-łamigłówkę, i oddychał w rytm oddechów jego bohaterów tak, że cięcia są niezauważalne. Opowieść płynie, jakby to była linearna historia, a przecież nie może być to dalsze od prawdy.

Wracając do Alberto Iglesiasa – powiedziałem mu, że film potrzebuje ścieżki dźwiękowej. Chociaż przechodzę właśnie okres wstrzemięźliwości i kuszące było pozbawienie „Juliety” akompaniamentu muzyki. Muzyka zawsze była dla mnie jednym z najważniejszych narzędzi służących opowieści: razem ze scenariuszem kształtuje narrację, jest jej szkieletem.

Zasugerowałem Alberto, by napisał krótkie przejścia, które akcentowałyby zmiany czasu akcji, lub też powroty do postaci. Chodziło mi o coś subtelnego i lekkiego, jak kompozycje Clinta Eastwooda do jego najlepszych filmów („Za wszelką cenę”, „Listy z Iwo Jimy”).

Wydaje mi się, że powstała jedna z najlepszych ścieżek Alberto Iglesiasa. Chciałem odejść od muzyki, która zsynchronizowana jest z cięciami, więc Alberto zsynchronizował ją z głosami i spojrzeniami postaci. Nawet jeśli mamy szerokie ujęcie z grupą aktorów to wydaje się, że muzyka dobiega wprost z oczu Juliety. To muzyka, która oddycha jak żywe stworzenie i w naturalny sposób łączy się z dialogami. Chwilami miałem wrażenie, że Alberto skomponował operę, gdzie ariami są nakładające się na siebie opowieści Emmy Suárez, a akcja dzieje się w spojrzeniach aktorów. Bardzo trudno pisze się muzykę, gdy w scenach jest tak dużo dialogów. Zazwyczaj słowa i muzyka walczą ze sobą. Alberto Iglesias rozwiązał ten problem w genialny sposób. W filmie pojawia się tylko jedna piosenka, towarzyszy napisom końcowym. Tu również miałem wątpliwości, związane z moją wstrzemięźliwością, ale słowa które śpiewa Chavela Vargas w „Si no te vas” („Jeśli nie odejdziesz”) są kontynuacją ostatniej kwestii Juliety: „Jeśli odejdziesz, mój świat się skończy, świat w którym żyjesz tylko ty. Nie odchodź, nie chcę, żebyś odchodziła, bo gdy tylko to zrobisz, ja umrę”.

julieta-048

 

Fiszka filmu:  Julieta

 
Julieta

Reżyseria: 


Obsada:
, , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 02 Wrzesień 2016
Rok produkcji: 2016
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat reżyseria
Słowa kluczowe: , , , , , ,
Opublikowano 1 rok temu.
Publikacja była czytana: 843  razy.