Reżyser o Medicusie


Znałeś powieść zanim dostałeś propozycję wyreżyserowania „Medicusa”?

Tak. W latach 80. prawie wszyscy przeczytali tę książkę. Pamiętam, że postrzegałem ją wtedy jako znakomitą lekturę przygodową, którą czytało się dosłownie tygodniami.

 

The Physician

Jaka była twoja pierwsza reakcja, kiedy zaoferowano ci ten projekt?

Zalała mnie fala entuzjazmu. Muszę przyznać, że mam pewną słabość do filmów historycznych. Uwielbiam oglądać kino kostiumowe, być może dlatego, że zaczynałem w dziale scenograficznym. Filmy, na potrzeby których należy wykreować całe światy, dają mi ogromną przyjemność. Słyszałem wiele o historii powstawania tego projektu, ale wiedziałem, że jestem w stanie podejść do niego ze świeżym spojrzeniem. Kluczem do filmu było sprostanie książce, która ma 850 stron i jest podzielona na kilka długich rozdziałów, będących niemalże jak osobne książki. Gdyby był to dziesięcioodcinkowy serial, nie byłoby żadnego problemu, jednakże moim zdaniem tematyka zawarta w tej książce – medycyna, religia, ludzkie ciało, filozofia itd. – należą wyłącznie do kina, niezależnie od tego, jak wiele trudów wymagało odpowiednie ujęcie wszystkiego w jednym filmie. Bardzo ważnym dla nas aspektem była świadomość tego, że możemy odejść w niektórych przypadkach od tego, co zostało zawarte w książce, aby lepiej oddać jej esencję. Podkreśliliśmy chociażby traumę, której doświadcza Rob Cole, gdy jego matka umiera na zapalenie wyrostka robaczkowego, które nie było wówczas znaną chorobą. Powiązaliśmy mocniej główne wątki, porzucając lub modyfikując wiele pobocznych. Mamy konflikt na tle religijnym, który w Średniowieczu – chociaż także w dniu dzisiejszym – wiązał się z zamieszkami oraz przemocą. Mamy poszukiwania wiedzy oraz przełomy w dziedzinie medycyny, co do konfliktu religijnego wprowadza również różne kwestie etyczne i moralne. Jednym z głównych wątków jest „otwieranie” zwłok, co w tamtych czasach było karane śmiercią. Nie można również zapomnieć o ogromnej przygodzie, którą przeżywa młody człowiek podążający za swoim sercem, dosłownie osiągając kraniec świata, aby uczyć się od najlepszych. Jestem przekonany, że udało nam się zawrzeć w filmie najważniejsze rzeczy, które czytelnicy zapamiętali z książki Noah Gordona.

 

Łączyłeś już wcześniej perspektywę historyczną z kinem rozrywkowym. Jak do tego aspektu podszedłeś tym razem?

Tak. To moja siła jako reżysera. Uwielbiam filmy Ridleya Scotta, ponieważ podoba mi się, w jaki sposób on opowiada o wielkich tematach w ramach epickiego kina rozrywkowego. Lubię oglądać także naprawdę ambitne filmy art-house’owe, ale staram się postrzegać kino jako medium oferujące szeroki wachlarz możliwości. To wspaniałe, jeśli uda się wraz z filmem dotrzeć do wielu widzów na całym świecie, a przy okazji twój obraz staje się czymś na wzór konia trojańskiego, ponieważ potrafisz za jego pomocą przemycić ważniejsze przesłanie. Lubię, gdy w kinie panuje równowaga. W przypadku tła historycznego bardzo ważne jest odnalezienie odpowiedniego języka do opowiedzenia historii, który niejako łączy dwa światy – nie niszczy wrażenia obcowania z przeszłością, a jednocześnie sprawdza się w kontekście współczesnym. Przy okazji „Zakochanego Goethe” staraliśmy się uwiarygodnić ekranową rzeczywistość XVIII wieku, a jednocześnie sprawić, by styl ubioru postaci, te wszystkie peruki, nie wywoływał w widzach śmiechu. W „Medicusie” ludzie noszą dawne togi, lecz musieliśmy uwzględnić różnice między strojami islamskiego szacha oraz uczonego Żyda. Pojawiło się wiele tego typu kwestii.

 

Jakim filmem miał więc być „Medicus”?

Przy okazji kręcenia „Medicusa” myśleliśmy często o filmie „Lawrence z Arabii”, który jest prawdziwym arcydziełem i fascynuje nieodmiennie od czasów premiery w latach 60. Jego twórcy nakreślili prawdziwie epicką historię, ale ich głównym założeniem było odkrycie dla widzów postaci Lawrence’a, iście niezwykłego człowieka. W dzisiejszym kinie ciężko o takie filmy.

 

Co sprawia, że filmy historyczne są ciągle tak bardzo popularne i przemawiają do widzów?

Jest w nich pewien rodzaj eskapizmu, tęsknota za podróżami do innych światów i chęć zostawienia za sobą codzienności. Gdy powstaje fantastyczny i przekonujący film historyczny, taki jak nasz, zawsze spodoba się widzom. Uważam, że obcy świat przeszłości otwiera mnóstwo różnych możliwości do ciekawego poprowadzenia postaci, ponieważ pozbawieni więzi ze swoim dawnym światem, muszą nauczyć się funkcjonować w czymś nieznanym i z tego powodu ekscytującym.

 

Fiszka filmu:  Medicus

The Physician
 
medicus-2013-niemcy

Reżyseria: 


Obsada:
, , ,

Gatunek: , ,

Premiera: 25 Kwiecień 2014
Rok produkcji: 2013
Kraj: Niemcy


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat reżyseria
Słowa kluczowe: ,
Opublikowano 4 lata temu.
Publikacja była czytana: 805  razy.