Czołgi i scenografia w Furii


O czołgach

W filmie wykorzystano pięć różnych modeli czołgu Sherman M4. W ramach fabuły noszą nazwy Furia, Matador, Lucy Sue, Old Phyllis i Murder Inc. Ian Clarke i Jim Dowdall, którzy nadzorowali na planie czołgi i inne pojazdy wojskowe, rozpoczęli poszukiwania oryginalnych maszyn z II wojny światowej od skontaktowania się z kolegami z branży. „Brytyjska społeczność miłośników pojazdów wojskowych jest relatywnie niewielka, więc wszyscy się dość dobrze znamy”, opowiada Dowdall. „Udało nam się w miarę szybko znaleźć odpowiednich ludzi”. Filmowa Furia została zagrana przez trzy różne pojazdy. Pierwszym był prawdziwy, pamiętający wojnę Sherman z autentycznym działem 76mm, który pojawił się na planie dzięki uprzejmości Bovington Tank Museum. Na potrzeby ujęć z grzbietu czołgu oraz kilku scen z udziałem efektów specjalnych zbudowano osobny pojazd, który z zewnątrz idealnie odwzorowywał wygląd Shermana. Z kolei sceny wewnątrz czołgu wymagały zupełnie innej przestrzeni. „Było to największe wyzwanie tego projektu”, opowiada scenograf Andrew Menzies. „Każda ściana musiała być ruchoma, by David mógł kręcić ze wszystkich możliwych kątów. Całość została zamontowana na specjalnej platformie, która symulowała ruch czołgu, a jako że wszystko wewnątrz automatycznie zaczynało się trząść, pojazd nie mógł zawierać żadnych poluzowanych części. Prawdziwy koszmar, ale udało nam się!”

1231428 - FURY

Departament scenograficzny zbudował ten ostatni model czołgu opierając się na projektach i zdjęciach prawdziwych Shermanów, tyle że wszystkie detale zostały powiększone o ok. 10%, żeby wywoływać mocniejsze wrażenie na ekranie. Skonstruowana przez ekipę „Furii” machina potrafiła wykonywać wszystkie manewry normalnego czołgu, wieżyczka obracała się o 360 stopni, a z samego działa można było naprawdę strzelać. Następnie „ubrano” całą konstrukcję w elementy zapożyczone z wyposażenia prawdziwych czołgów. „Entuzjaści militariów z całego kraju podzielili się z nami różnymi posiadanymi rekwizytami, co pomogło nam wytworzyć wrażenie autentyczności wnętrza czołgu”, mówi Menzies. Model Furii stał się również drugim domem dla piątki głównych aktorów. „Gdy tylko mieli okazję wejść do czołgu, nie mogliśmy ich stamtąd wyciągnąć”, wspomina Dowdall. „Zaczęli tam nawet jadać. Między kolejnymi próbami nie tylko nie wychodzili z czołgu, lecz także relaksowali się w środku, tak jak normalna załoga”. Jon Bernthal dorzuca: „To naprawdę wspaniały czołg. Może nie jest największy i najsilniejszy – zerknijcie na niemieckie Tygrysy! – ale jest zdecydowanie najlepszy!”. Lerman podkreśla, że oglądanie siedemdziesięcioletnich maszyn w ruchu było wyjątkowym doświadczeniem. A Peña mówi, że nauka poruszania się po tak ograniczonej przestrzeni pomogła mu w kreowaniu jego bohatera. „Wykonywaliśmy także wiele ćwiczeń poza czołgiem, żeby być w stanie szybko do niego wejść, jak prawdziwi żołnierze. Najpierw wciskanie się przez wąski właz było dość trudne, ale po kilkudziesięciu razach każdy z nas wykształcił sobie własną technikę i szło nam jak po maśle”.

Przy tak wielkiej liczbie akcji wewnątrz i wokół czołgu nagrywanie dialogów wymagało naprawdę wielkiego poświęcenia oraz kreatywności. Ayer podkreślał nieustannie, że kluczowym aspektem „Furii” ma być realizm i to samo wbijał do głowy Lisie Piñero, która zajmowała się dźwiękiem. Tonacja dźwięków, ich barwa oraz sposób zapisywania musiały idealnie odzwierciedlać czasy II wojny światowej. Z początku na przeszkodzie stanęły dwie rzeczy. Po pierwsze, oryginalny system łączności wewnątrz czołgu nie tylko miał 70 lat, ale z założenia nie został zbudowany po to, by przetrwać próbę czasu. I nawet, kiedy był nowy, nie był w stanie zapisywać dźwięku w najwyższej jakości. Po drugie, w scenach bitewnych prawdziwe czołgi wydawały z siebie tak głośne dźwięki, że nie było szans na nagranie czegokolwiek poza nimi. Piñero i jej ekipa wymyślili jednak odpowiednie rozwiązania. Najpierw zmodyfikowali oryginalne mikrofony T-17 i T-30, dodając do nich współczesną technologię, a następnie zamienili stary sprzęt komunikacyjny w urządzenia zbierające i zapisujące dźwięk. W scenach na zewnątrz czołgu zatrzymywano po prostu na chwilę akcję i nagrywano dialogi. W tym celu ekipa dźwiękowa rozłożyła na całym obszarze zdjęciowym setki metrów kabla. Na potrzeby kilku ważnych scen zbudowano także specjalną dźwiękoszczelną ciężarówkę, która pomogła w nagraniu dialogów aktorów.

W pewnym momencie filmu amerykańska kolumna czołgów natyka się na największe możliwe zagrożenie: niemieckie Tygrysy. „To najbezpieczniejsze machiny wojenne”, mówi Menzies. „Sherman miał minimalne szanse w starciu z Tygrysem”. Z tamtych czasów przetrwało jedynie sześć niemieckich czołgów, na szczęście Bovington Tank Museum było w posiadaniu jednego z nich. „Tiger 131 to bardzo ważny czołg”, mówi kurator muzeum, David Wiley. „Znajdował się na wzgórzach Tunezji i toczył walkę z brytyjskimi czołgami, przynajmniej dwa z nich unieruchamiając. Ostatecznie sam dostał pociskiem – widać jeszcze ślady uszkodzenia. Niemiecka załoga porzuciła czołg, który po wojnie został przekazany do muzeum”. Jim Dowdall wyjaśnia, że czołg ten był już kilkukrotnie używany w filmach, ale nigdy jeszcze w taki sposób, jak w „Furii”. „Trzeba było na niego uważać, bo metal jest już bardzo stary. Musieliśmy stworzyć mu możliwie jak najlepsze warunki do gry. Ani przez chwilę nas nie zawiódł”. Co oczywiste, filmowcy nie mieli zamiaru ryzykować uszkodzenia swego jedynego modelu, więc na potrzeby scen unieruchamiania czołgu, stworzyli idealną kopię. „Zbudowaliśmy go ze stali o grubości nieco ponad pół centymetra, dodaliśmy mu wszystkie potrzebne elementy, choć koła powstały dopiero w post-produkcji. Ważne było natomiast, żeby nasza kopia była idealną kopią prawdziwego czołgu”.

 

O scenografii

Przed departamentem scenograficznym dowodzonym przez Andrew Menziesa postawiono zadanie stworzenia wrażenia realizmu. „Od samego wiedziałem, że scenografia w tym filmie jest odtwarzaniem historii”, opowiada Menzies. „Tak naprawdę każdy filmowy kadr jest mniejszą lub większą kopią obrazów, które znaleźliśmy w trakcie naszych poszukiwań. Pamiętam, że kiedyś natknąłem się na zdjęcia ludzi tkwiących w błocie, próbujących się z niego wydostać, wyciągających z niego ciężki sprzęt, który sprawiał, że nieustannie się w nim pogrążali. Zdałem sobie wówczas sprawę, że to właśnie było esencją tej wojny… codzienność nie polegała na strzelaninach i ciągłej akcji, lecz przedzieraniu się przez błoto i walce z zimnem”, dodaje scenograf. „Jak każdy film, Furia polega na wytworzeniu na ekranie odpowiedniej atmosfery, a w naszym przypadku polegała ona właśnie na grzebaniu się w błocie. Używaliśmy ogromnych ilości ziemi, błota i brudu, sprowadzaliśmy je całymi tonami na plan. Błoto było spoiwem naszego filmu”.

Jedyną lokacją wyzbytą błota było niemieckie miasteczko, które Menzies i jego ekipa zbudowali na terenie lotniska Bovington w Hertfordshire. Scenograf przeanalizował plany prawdziwych niemieckich miast, aby uwzględnić wszelkie architektoniczne szczegóły, takie jak typ okiennic, rodzaj wykorzystywanego drewna czy wygląd gipsowych ornamentów. Sceny w miasteczku mają miejsce w środkowym akcie filmu i zapewniają lekki oddech od wszędobylskiego błota, brudu i krwawych bitew. To nawet nie miasteczko, lecz niewielka wioska, która nie została jeszcze dotknięta wojenną zawieruchą. „Żołnierze mogą po raz pierwszy się odstresować, porządnie napić i zjeść, skorzystać z obecności kobiet”, dodaje Menzies. „Korzystałem więc przy budowie tego miejsca z nieco radośniejszych kolorów – to jedyne wytchnienie od wojennego koszmaru w całej Furii”. Plan miasteczka został zbudowany w ciągu 12 tygodni. „David chciał nakręcić wjazd czołgów, więc zaprojektowałem to miejsce właśnie pod kątem ekranowej akcji. Większość scen tej sekwencji ma miejsce na placu w środku miasta, którego skala została podyktowana wielkością czołgów – gdybyśmy zbudowali zbyt mały plac, nasze maszyny wypadłyby karykaturalnie”.

 

O kostiumach

Mając na celu jak największą wiarygodność realizowanego filmu, Ayer i jego ekipa wyszukiwała także każdej możliwej informacji na temat mundurów wojskowych z tamtych czasów. „Analizowaliśmy setki fotografii i mieliśmy szczęście, że kilku dobrych ludzi pomogło nam w ustaleniu najważniejszych założeń dotyczących kostiumów”, mówi Ayer. „W tych mundurach kryje się zadziwiająca liczba niezauważalnych z daleka detali. Przykładowo, amerykańskie wojsko podchodziło do kwestii mundurów dość pragmatycznie, podczas gdy niemieccy żołnierze mieli często uniformy szyte na miarę, a wielu oficerów walczyło w tym, co my nazywamy mundurami galowymi, z szeregiem przypiętych medali”. Kostiumograf Owen Thornton współpracował blisko z Ayerem nad jego wizją. „Dwa lata zajęło nam wyklarowanie odpowiedniego wyglądu kostiumów”, wspomina Thornton. „W 1945 roku Europa przeszła przez jedną z najdłuższych zim w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat, więc wygląd żołnierzy uległ radykalnej zmianie – płaszcze noszone na kurtkach, swetrach, koszulkach i jeszcze ogrzewaczach. Chcieliśmy odwzorować wygląd „bezdomnego żołnierza”, który sypiał w różnych dziurach, zjadał zimne posiłki, nie mył się i nie golił przez kilku miesięcy”.

1231428 – FURY

Podobnie jak przedstawiciele pozostałych departamentów, Thornton podkreśla, że ekipa nie poszła w stronę hollywoodzkiej wizji II wojny światowej, wybierając prawdę historyczną. „Przejrzeliśmy mnóstwo źródłowych zdjęć”, mówi kostiumograf. „Zagłębiliśmy się także w archiwa, poszukując wyróżniających się żołnierzy, na podstawie których moglibyśmy stworzyć wygląd naszych postaci”. Choć mundur każdego żołnierza został skrojony pod jego osobowość, Thornton twierdzi, że poszukiwania wykazały szereg podobieństw w ich ubiorach. „Pod koniec wojny armia amerykańska wyglądała jak banda obdartusów”, dodaje kostiumograf. „Ich mundury przypominały stroje noszone przez cywili. Przedstawiciele armii niemieckiej z tego samego okresu wyglądali zupełnie inaczej, ich mundury znakomicie na nich leżały i wyglądały dostojnie”. Ważną częścią kreacji kostiumów filmowych jest tworzenie ich w taki sposób, by wyglądały na odpowiednio znoszone i nadszarpnięte przez ząb czasu. „Część mojej ekipy zajmowała się tylko tym. Sprawiali, że kolory stawały się wyblakłe, a kieszenie rozciągnięte. Nadszarpywali tkaniny, robili w nich lekkie dziury i naszywali na nie łaty czy inne emblematy mające uwiarygodnić ich „starość”. Zrobiliśmy tak z 350 amerykańskimi mundurami i 350 niemieckimi mundurami, przy czym każdy z nich jest inny od reszty”. Co oczywiste, mundur Normana Ellisona wygląda zupełnie inaczej. „Inni są wysmarowani, brudni, mają w mundurach dziury i różne plamy, widać po nich wielkie zmęczenie, podczas gdy Norman stanowi ich przeciwieństwo. Jest gładko ogolony, ma piękną fryzurę i żadnego brudu za paznokciami” mówi Thornton..

 

Fiszka filmu:  Furia

Fury
 
furia-2014-chiny-usa

Reżyseria: 


Obsada:
, ,

Gatunek: ,

Premiera: 24 Październik 2014
Rok produkcji: 2014
Kraj: Chiny, USA, Wielka Brytania


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat scenografa
Słowa kluczowe: 
Opublikowano 3 lata temu.
Publikacja była czytana: 790  razy.