Scenografia w filmie „Marsjanin”


„Science fiction ma wpływ na prawdziwą naukę. Chodzi o kreatywność, ciekawość i wizję.” – mówi Bert Ulrich.

Zanim Arthur Max zabrał się za projektowanie scenografii, odwiedził Johnson Spacer Center w Houston, a doktor Green oprowadził go po budynku i opowiedział o prowadzonych tam badaniach. Przy produkcji pracowali między innymi Bert Ulrich odpowiadający za kontakty NASA z twórcami filmowymi i telewizyjnymi, doktor James Green (kierownik działu nauk planetarnych) i Dave Lavery specjalizujący się w badaniach nad Marsem. Ulrich wyznaje, że powieść Weira przeczytało wielu pracowników Johnson Space Center, a dzieła Ridleya Scotta rozbudzają kreatywność i chęć eksploracji.

„Inspirowałem się wyglądem centrum i wprowadziłem kilka elementów futurystycznych. NASA nie tylko pomogło w projektach, ale też zaakceptowało to, co wymyśliliśmy.” – mówi Max. Cześć scenografii powstała też w budynkach Hungarian Expo – zbudowano tam biura i laboratoria JPL.

Pod koniec listopada zdjęcia przeniosło się do Korda Studios, gdzie nakręcono sceny rozgrywające się na Marsie. „Zanim przyjechałem na miejsce, w studio było ponad pięćdziesięciu aktorów.” – wspomina Matt Damon. W większości scen gra sam. Sceny z udziałem jego i innych aktorów nagrano w połowie grudnia, a później w lutym.

„Pracowałam już z Mattem. [przy „Interstellar”] Teraz spędziliśmy razem na planie zaledwie kilka dni.” – mówi Jessica Chastain.

Akcja rozkręca się po burzy piaskowej, która przerywa misję załogi Hermesa. Ridley Scott zadbał o to, by scena była realistyczna i trzymała w napięciu. Powstawała trzy dni i wszyscy przyznają, że stanowiła ogromne wyzwanie.

„To było jedno z najtrudniejszych doświadczeń w mojej karierze.” – mówi kostiumolog Janty Yates, a Matt Damon dodaje: „Jakbyśmy naprawdę byli w samym środku katastrofy naturalnej”.

THE MARTIAN

Zużyto mnóstwo piachu i pyłu, które dostawały się do oczu, uszu i ust, mimo że aktorzy nosili maski. Kiedy tylko padało słowo „cięcie!”, członkowie ekipy pomagali aktorom zdjąć kaski, by mogli złapać oddech.

„Kiedy włożyłem uniform astronauty po raz pierwszy, poczułem się jak dziecko. Dotarło do mnie, że nie dość, że gram astronautę, to jeszcze w filmie Ridleya Scotta. Potem ogarnął mnie lęk – bałem się, że schrzanię sprawę.” – wspomina Michael Peña.

„Kręcenie sceny burzy piaskowej to był niezły chrzest bojowy. Czułam się, jakbym naprawdę ratowała własne życie.” – mówi Jessica Chastain, a Kate Mara dodaje: „Szybko zżyliśmy się ze sobą, bo przeżywaliśmy trudne chwile i mogliśmy się porozumiewać tylko ze sobą nawzajem. Zaczęliśmy żartować, by rozluźnić atmosferę i zapominaliśmy, że gramy w filmie.”

Waga uniformów przekraczała 20 kilogramów, a specjalne wiatraki generowały wiatr wiejący z prędkością 100 kilometrów na godzinę.

Kostiumolog Janty Yates projektowała uniformy pod okiem specjalisty od kombinezonów kosmicznych, Michaela Mooneya. Każdy z kasków ma sześć lampek obsługiwanych za pomocą specjalnego pilota i mini-wiatrak, który wpompowuje do środka powietrze. Mooney zadbał o to, by były jak najlżejsze – ważą około czterech i pół kilograma. „Mimo to, noszenie ich 10 godzin dziennie jest męczące i obciążające dla kręgosłupa.” – przyznaje.

THE MARTIAN

Filmowi astronauci noszą pomarańczowe-białe kombinezony, które umożliwiają pełen zakres ruchów.

Yates podzieliła się wstępnym projektem jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. „Uniformy są dokładnie takie, jak je sobie wyobrażałem po obejrzeniu wstępnych szkiców. Spędziliśmy w nich wiele dni i muszę przyznać, że są naprawdę wygodne.” – mówi Damon.

Yates odwiedziła Muzeum Smithsonian w Waszyngtonie, gdzie znajduje się pokaźna kolekcja kombinezonów kosmicznych. „Obejrzałam nie tylko kombinezony, ale też łaziki i satelity. To pomogło mi wczuć się w klimat i puścić wodze wyobraźni przy projektowaniu uniformów noszonych w roku 2030.” – mówi kostiumolog i dodaje: „Ridley od początku podkreślał, że zależy mu na tym, by kostiumy umożliwiały bohaterom swobodne poruszanie się. Musiałam połączyć praktyczność z dobrym dizajnem.”

Yates zaprojektowała też EVA (Extra Vehicular Activity) – uniform noszony przez bohaterów w stanie nieważkości. Jest ciężki i ogranicza ruchy. Nad wykonaniem modeli pracowało kilkanaście osób. Trzecim projektem były specjalne dresy noszone przez bohaterów w statku kosmicznym.

Wnętrze Hermesa zbudowano w Korda Studios. Statek jest wyposażony w sprzęty umożliwiające przeżycie, panele słoneczne, zapasy tlenu i wody. Projekt wzorowano na materiałach udostępnionych przez NASA. Napędem Hermesa jest specjalny silnik jonowy. Skonstruowanie filmowej atrapy stanowiło dla Arthura Maxa wyzwanie, ponieważ technologia należy do najnowszych.

„Zależało nam na tym, by w miarę wiernie odtworzyć istniejącą technologię, a jednocześnie stworzyć coś, co przykuje uwagę widzów.” – mówi scenograf i dodaje: „Jako dziecko interesowałem się kosmosem i należałem do szkolnego klubu miłośników astronautyki. Pracując przy tym filmie, miałem okazję spełnić dziecięce marzenia o wyprawie w kosmos.”

THE MARTIAN

Wnętrza Hermesa są białe w hołdzie „Odysei kosmicznej 2001”. Charakterystycznym elementem jest długi korytarz prowadzący do pomieszczenia, w którym znajduje się przyrząd symulujący działanie grawitacji. Przy projektowaniu go brał udział Rudi Schmidt – naukowiec współpracujący z Europejską Agencją Kosmiczną. „Takie urządzenia są bardzo ważne. Astronauci muszą poddawać swoje ciała działaniu grawitacji, bo jej brak poważnie odbiłby się na ich zdrowiu.” – wyjaśnia.

W sali, którą skonstruowano w hali numer 4 Kordas Studios, znajdują się rowerki treningowe, bieżnie i inny sprzęt sportowy. Ustawiono je na specjalnych podnośnikach. Aktorzy byli podwieszani na specjalnych uprzężach, by symulować unoszenie się w stanie nieważkości. Pracowali pod okiem kierownika scen kaskaderskich, Roba Incha. To właśnie on zaprojektował i skonstruował (wraz ze swoją ekipą) system, dzięki któremu aktorzy zwisają z sufitu. Uprzęże zamontowano w pasie, a wokół nóg i na ramionach zainstalowano specjalne ściągacze. Sprzęt był zmechanizowany i skomputeryzowany, ale członkowie ekipy kaskaderskiej obsługiwali specjalne liny – można powiedzieć, że aktorzy byli jak marionetki.

„Niełatwo było nakręcić sceny, w których bohaterowie pokonują korytarz, przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia. Na przykład wtedy, gdy Jessica i Michael skręcają do koła grawitacyjnego, co musi się odbyć płynnie.” – mówi Inch.

Leonard Woodcock, specjalizujący się w tego rodzaju kaskaderce, przyznaje, że zużyto 150 metrów wiązań, 90 metrów torów, 70 wyciągów i 400 metrów specjalnych lin.

 

Fiszka filmu:  Marsjanin

The Martian
 
Marsjanin

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek: ,
Nagrody/nominacje: , ,
Premiera: 02 Październik 2015
Rok produkcji: 2015
Kraj: USA


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat scenografa
Słowa kluczowe: , , , ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 984  razy.