Wigilijna kolacja w Kochajmy się od święta


Stwierdzenie, że przygotowywanie świątecznej kolacji u Cooperów było ogromnym wyzwaniem, byłoby gigantycznym eufemizmem. Wystarczy zapytać Melissy McSorley, która pracowała wcześniej przy „Szefie” Jona Favreau, a na planie „Kochajmy się od święta” została ekspertką do spraw żywieniowych. „Współpracowałyśmy z Melissą bardzo blisko, żeby filmowe jedzenie nie przypominało dań z restauracji, lecz efekt pracy i miłości włożonej w kreację wszystkich potraw przez Cooperów”, opowiada Jesse Nelson. „Mamy w filmie cudownie wyglądające i autentycznie smakowite dania ugotowane na bazie starodawnych przepisów przekazywanych z pokolenia na pokolenie i podawane na talerzach, które są w rodzinie od wielu pokoleń. Biedna Melissa, musiała cały czas robić dokładki, żebyśmy mogli kręcić kolejne ujęcia. I jeszcze kolejne”, wspomina reżyserka „Kochajmy się od święta”. „Po dwunastu dublach zauważyłam, iż w kolejnych ujęciach nie ma już żadnej energii czy żywiołowości. Aktorzy tak się najedli, że zapadli w żywieniową śpiączkę!”, dodaje ze śmiechem Nelson, podkreślając, iż wszyscy uwielbiali potrawy przygotowywane przez Melissę, w szczególności jej legendarne już farsze i nadzienia.

Producentka Janice Williams twierdzi, że scena rodzinnej kolacji świątecznej „była największą sekwencją w całym filmie. Spędziliśmy nad nią ponad cztery dni zdjęciowe, ale wyszło fantastycznie. Obsada zajadała się jej smakołykami nawet w przerwach pomiędzy kręceniem scen”, mówi z uśmiechem Williams. „Krzyczeliśmy do nich, żeby poczekali chociaż na kamery, ale w odpowiedzi otrzymywaliśmy jedynie rozanielone spojrzenia i wyjaśnienia typu: ale to jest takie pyszne…”, kontynuuje producentka. Tak więc przez cztery dni wszyscy jedliśmy świąteczne potrawy, niezależnie od tego, czy kamera była uruchomiona, czy schowana w magazynie. Upewnienie się, że jedzenie wygląda pięknie i świeżo w trakcie dwunastogodzinnych dni zdjęciowych to naprawdę ogromne wyzwanie. Chcieliśmy, by widzowie zaczęli czuć w trakcie oglądania filmu niepohamowaną chęć dołączenia do Cooperów – żeby pozazdrościli im takiej uczty i zakochali się w ekranowych potrawach”, przyznaje Williams. „Melissa wszystko na bieżąco gotowała i przygotowywała, choć miała do dyspozycji jedynie małe pomieszczenie, praktycznie pozbawione kuchennych sprzętów z prawdziwego zdarzenia. Była niesamowita i wszystkich nas uszczęśliwiła”.

McSorley wspomina także, że Nelson wyjaśniła jej na samym początku, że potrawy „muszą wyglądać tak, jakby zostały „żywcem wzięte” z domu Marthy Stewart, ale jednocześnie powinny mieć w sobie coś domowego, spontanicznego”. Było to szczególnie ważne w przypadku postaci granej przez Diane Keaton, która poprzez gotowanie wyraża samą siebie, ukazuje swoją prawdziwą osobowość. A przy okazji ma autentyczny talent do pichcenia smacznych potraw, które w filmie ostatecznie zbliżą do siebie członków rodziny Cooperów. McSorley wspomina, że musiała jednak trochę się ograniczać, zważając na wszelkie potencjalne alergie, gusta smakowe oraz rzeczy, których aktorzy – oraz pies Bolt, wcielający się w Ragsa, ukochanego zwierzaka Cooperów – nie lubili jeść. „Wszystko, co postawiłam na stole, zostało prędzej czy później zjedzone”, podsumowuje McSorley, dodając, iż nie udałoby jej się podołać temu wyzwaniu bez pomocy kilku kucharek, które pomagały jej każdego dnia na planie, by zachować atrakcyjny wygląd wszystkich potraw.

Komu jej smakołyki najbardziej przypadły do gustu? „Myślę, że łatwiej będzie wymienić, kto najwięcej czego zjadł”, mówi ze śmiechem McSorley. „Timothy, który wcielił się w Charlie’ego, pałaszował najwięcej szynki. June Squibb zajadała się sosem żurawinowym i specyficzną sałatką, która jest w filmie specjalnością Charlotte Cooper. Najbardziej zaskoczyła mnie jednak Amanda Seyfried, która ma boską figurę, ale potrafi jeść za pięciu. Uwielbiała podjadać nadzienia z różnych dań!”, dodaje McSorley, informując, iż poza rzeczoną sałatką, tak naprawdę żadna z potraw nie została opisana w scenariuszu. Wszystko było jej kreacją. A kto zasmakował najbardziej w jej purée ziemniaczanym? Pies Bolt, który gra Ragsa, zwierzaka Cooperów, nie miał żadnych problemów z robieniem kilkunastu dubli z taką potrawą stawianą mu pod nosem. „Musieliśmy uważać za każdym razem, gdy Bolt wchodził do pomieszczenia. Nie mogliśmy trzymać talerzy na krawędzi stołu. Niestety, pies miał chody u grających w tej scenie aktorów, którzy ochoczo pomagali mu atakować kolejne porcje. Zjadał wszystko, co mu stanęło na drodze”, opowiada ze śmiechem McSorley. „Nie musieliśmy się jedynie obawiać o świąteczne cukierki, bowiem zostały one specjalnie dla niego przygotowane z psich smakołyków.

 

Fiszka filmu:  Kochajmy się od święta

Love the Coopers
 
Kochajmy się od święta

Reżyseria: 


Obsada:
, , , , , , ,

Gatunek:
Nagrody/nominacje:
Premiera: 04 Grudzień 2015
Rok produkcji: 2015
Kraj: 


 
 
 
 

Dystrybutor filmu

 
 
 
 

Katagoria: warsztat scenografa
Słowa kluczowe: , , , ,
Opublikowano 2 lata temu.
Publikacja była czytana: 628  razy.